książki

Dystrykt Warszawa – Rafał Babraj

Przez na 11 sierpnia 2019
Dystrykt Warszawa Rafał Babraj

Nie potrafiłam sobie odmówić lektury książki Dystrykt Warszawa, powieści, której akcja toczy się w moim rodzinnym mieście. Nie znałam ani autora, ani jego dotychczasowej twórczości, ale tytuł książki i opis na okładce zadziałały na mnie niczym magnes. Postanowiłam zaryzykować… Dowiedzieć się, cóż to za tajemniczy kataklizm zdziesiątkował mieszkańców stolicy, czym jest Rana, która zawisła na niebie, ponad gruzami miasta, kim są Kształtujący i Przemienieni, a także  jakimi prawami rządzi się Izolacja. I wreszcie: przekonać się, jak pisze Rafał Babraj i jaką wizję Warszawy zapronował w swojej powieści. Zagłębiłam się w lekturze i… Myślicie, że było warto?

Czytaj Dalej

książki

Milion nowych chwil – Katherine Center

Przez na 5 sierpnia 2019
Milion nowych chwil

Zawsze wydawało mi się, że jestem optymistką, że potrafię pozytywnie patrzeć na świat, bez względu na okoliczności. Odnajdywać pozytywy nawet w najtrudniejszych sytuacjach. Lektura książki Milion nowych chwil amerykańskiej pisarki Katherine Center skłoniła mnie do zrewidowania swojej postawy wobec życia, otaczającej rzeczywistości. Czy po przeczytaniu powieści nadal uważam się za optymistkę? Owszem. Ale najważniejsze jest to, co bohaterowie przekazali mi gdzieś między wierszami. Bowiem książka nie tylko inspiruje do przyjęcia pełnego optymizmu podejścia, ale również pomaga odkryć źródło wewnętrznej siły i motywacji. Zachęca do przemyśleń i uzmysłowienia sobie, kto lub co sprawia, że te różowe okulary wciąż siedzą ciasno na naszym nosie. Jedna powieść, mnóstwo wzruszeń i jeszcze więcej refleksji!

Czytaj Dalej

książki

“Paleta marzeń. Zgubione szczęście” – Małgorzata Falkowska

Przez na 2 sierpnia 2019
 Paleta marzeń. Zgubione szczęście; Małgorzata Falkowska
Kilka książek, które ostatnio miałam okazję przeczytać, wprowadziło mnie w stan rozchwiania emocjonalnego. Aż sama się sobie dziwię, że w pełni świadomie umieściłam je na liście czytelniczej jedna za drugą… To istny rollercoaster! Jedną z tych powieści była Paleta marzeń. Zgubione szczęście Małgorzaty Falkowskiej. Kontynuacji losów Magdy, Alka i Poli nie mogłabym sobie odmówić. Pierwsza część rozkochała mnie w sobie do granic możliwości. A druga? Zmiażdżyła. Chciałabym powiedzieć, że spodziewałam się innego obrotu spraw, ale to nie do końca prawda. Falkowskiej nie można ufać, zwłaszcza jeśli na szali stoją prawdziwe, żywe emocje.

Magda, Alek i Pola wiodą spokojne życie w Łodzi, bo właśnie tam znajduje się najlepsza szkoła dla przyszłych projektantów. Magda uczy się i jednocześnie zarabia w niewielkiej pracowni krawieckiej. Z kolei Alek znalazł swoje miejsce na Piotrkowskiej, gdzie oddaje się pracy twórczej. W pewnym momencie ich idylla zostaje zakłócona przez nagłe zniknięcie Poli. Zakochani dobrze wiedzą, kto stoi za porwaniem dziewczynki. Decydują się na powrót do Torunia, by stawić czoła trudnościom i odzyskać nie tylko Polę, ale i rodzinny spokój. Jednak porywacz nie odpuszcza tak łatwo. Marcin, były mąż Magdy, stawia pewne warunki. Czy bohaterka zgodzi się je spełnić? Jak to wszystko się odbije na jej związku z Alkiem?

Powieść niesie za sobą cały bagaż emocji – prawdziwych, żywych i przede wszystkim dojrzałych. Autorka pozwala czytelnikowi obserwować nie tylko uczucie, jakim jest miłość – i ta partnerska, i rodzicielska – ale również zmagania bohaterów z codziennością, która nie zawsze jest kolorowa. Ukazuje ich życie z różnych perspektyw – przez pryzmat chwil radosnych, przepełnionych spokojem, jak i momentów trudnych, smutnych, wywołujących lawinę obaw i wątpliwości. A przy tym kreuje bohaterów w taki sposób, że wydają się odbiorcy bardzo wiarygodni. I jednocześnie niedoskonali. Bo tacy właśnie są ludzie. Czasem błądzą, czasem działają pochopnie, czasem podejmują niewłaściwe decyzje. Ale też uczą się wyciągać wnioski i podnosić się po upadku, by kontynuować wędrówkę do celu. 

Zupełnie jakby świat składał się tylko z czerni i bieli, a naszym zadaniem było wybrać po prostu jeden z tych kolorów. Wybrać między dobrem a złem, między prawdą a kłamstwem. Tak jakby innych odpowiedzi nie było w tej układance zwanej życiem.

Najbardziej zauroczyła mnie mała Pola, prawdziwy promyk słońca, który przegania wszelkie chmury. Jej dziecięca radość, ciekawość świata, sposób patrzenia na otoczenie – wszystko jest tak autentyczne, jak gdyby wyjęte z prawdziwego  życia. Ale nawet Marcin wypada w powieści realistycznie, choć jest to postać odpychająca, do której raczej mało kto mógłby żywić sympatię. Jego egoizm, bezwzględność, chłodne i wyrachowane podejście do wielu spraw wcale nie brzmią obco i odlegle. Takich osób jak Marcin jest na świecie pełno. Jednak nie każdy pisarz potrafi ukazać negatywną postać w tak umiejętny, przekonujący sposób. Autorka wykazała się naprawdę dużą wprawą, tworząc cały wachlarz osobowości – intrygujących i wzbudzających mnóstwo emocji.
Co prawda mogłabym poddać w wątpliwość wiarygodność niektórych zachowań Magdy, które czasem przejawia w stosunku do byłego męża. Trudno nie patrzeć z niedowierzaniem na jej ugodowe czy wręcz pobłażliwe traktowanie kogoś, kto nie tak dawno był jej oprawcą, największym wrogiem. Ale też nie sposób patrzeć na to w tak wybiórczy sposób. Trzeba wziąć pod uwagę wszystkie okoliczności, by uzyskać pełen obraz sytuacji. Co jest w stanie zrobić człowiek w krytycznym momencie? Ile jest w stanie poświęcić matka, by odzyskać dziecko? Własny spokój? Godność? Życie? Być może. Tak naprawdę ktoś, kto nigdy nie przeżył czegoś podobnego, nie może z całą pewnością stwierdzić, że postąpiłby inaczej. W ekstremalnych sytuacjach ludzie są w stanie robić rzeczy, o których sami siebie nie podejrzewali.

Historia wciąga, stopniowo zajmując każdy, choćby najmniejszy fragment czytelniczego serca. Jednocześnie robiąc w nim prawdziwy rozgardiasz. Strach miesza się z tęsknotą, rozpacz z determinacją, złość z nadzieją. Są tu chwile pełne pokrzepienia, ale są i takie, które budzą niepokój. Poziom napięcia na przemian maleje i wzrasta, by osiągnąć szczyt w kulminacyjnych momentach. 

Trudności rodzą się tylko w twojej głowie. Tak samo jak rozwiązania.

Przyznam, że po cichu liczyłam na happy end, który stanowiłby przyjemne zwieńczenie losów Magdy, Alka i małej Poli. Z drugiej strony przeczuwałam, że z Falkowską łatwo nie będzie… Miałam rację! Najbardziej zaskoczył mnie fakt, że Paleta będzie trylogią, a nie dylogią – kolejny pstryczek w nos. Autorka jak zawsze podejmuje z czytelnikiem swoistą grę, w której stawką są emocje. Cała paleta emocji! Wodzi odbiorcę za nos do ostatniej strony. Daje nadzieję, składa niewypowiedzianą obietnicę. A później dzieje się coś nieoczekiwanego. Jeden plot twist burzy dosłownie wszystko. Zostawiając czytelnika w osłupieniu, wzburzeniu i poczuciu bezradności zarazem. Odbiorca próbuje uchwycić się jedynej pozytywnej myśli – że to jeszcze nie koniec historii. Ale pojawia się również cały szereg wątpliwości. Czy naprawdę wszystko da się naprawić? Czy można coś zbudować… na gruzach?

Oby trzecia część trylogii nadeszła jak najprędzej! Inaczej autorka będzie miała nas, czytelników, na sumieniu. Nasze zdrowie i dobrostan psychiczny. Oczami wyobraźni już widzę na biurku pani Falkowskiej nieustannie rosnącą stertę rachunków za leczenie (od depresji po stany przedzawałowe)… ☺

Paleta marzeń. Zgubione szczęście to współczesna powieść obyczajowa, która w charakterystyczny dla autorki, lekki i ekspresyjny sposób opowiada o miłości, wzlotach i upadkach, życiowych zakrętach, a także o trudzie podejmowania decyzji. Małgorzata Falkowska stawia przed bohaterami mnóstwo przeszkód, które nie tylko ich, ale i nas, czytelników, skłaniają do wielu różnych refleksji. To opowieść przeplatająca chwile radosne i smutne, wzruszenia i troski, uciechy i niepokoje. Książka emocjonująca, poruszająca najwrażliwsze struny serca. Polecam!

KLIKNIJ, ABY ZOBACZYĆ, ILE KOTWIC PRZYZNAJĘ TEJ KSIĄŻCE

  • Tytuł: Paleta marzeń. Zgubione szczęście
  • Autor: Małgorzata Falkowska 
  • Wydawnictwo: Lira
  • Rok wydania: 2019
  • Liczba stron: 304

Za egzemplarz serdecznie dziękuję autorce, Małgorzacie Falkowskiej, oraz Wydawnictwu Lira.

Czytaj Dalej

książki

“Ilias” – Małgorzata Falkowska

Przez na 28 lipca 2019
Ilias, Małgorzata Falkowska
W ciągu całego życia doświadczamy wielu różnych sytuacji. Radosne, szczęśliwe chwile są niczym motor napędowy – motywują do dalszego wysiłku i sprawiają, że z uśmiechem budzimy się każdego ranka. Jednak prędzej czy później przychodzi moment, gdy stajemy w obliczu bolesnych i trudnych wydarzeń, na które nie jesteśmy przygotowani. To właśnie te negatywne doświadczenia tak naprawdę decydują o tym, jacy jesteśmy i jacy będziemy. Stawiając czoła trudnościom rozwijamy się emocjonalnie, uczymy wytrwałości, nabieramy sił. Bolesne przeżycia zmieniają nas i kształtują, ale ogromny wpływ na efekt końcowy ma to, jak do nich podchodzimy. Możemy pogrążyć się w cierpieniu lub podnieść głowę i ruszyć dalej przed siebie, by dowiedzieć się, co jeszcze ma nam do zaoferowania życie. Między innymi o tym opowiada Ilias Małgorzaty Falkowskiej. Czy bohaterowie odważą się przekuć bolesne przeżycia w nadzieję na szczęśliwe jutro?

Dziewiętnastoletnia Gabi kończy szkołę i zdaje maturę, snując plany na wspólną przyszłość z Markiem. Tymczasem chłopak kończy ich dwuletni związek, łamiąc jej serce. Dziewczyna postanawia rozprawić się z bólem z dala od domu. Z pomocą ciotki wyjeżdża na grecką wyspę Kos, gdzie podejmuje pracę jako animatorka w jednym z kurortów. Gabi ma nadzieję, że zmiana otoczenia pomoże jej zapomnieć o przeszłości i rozpocząć nowy etap w życiu. Wszystko się komplikuje, gdy podczas pobytu poznaje przystojnego, pewnego siebie Iliasa. Chłopak rozpoczyna pracę w hotelu w ramach kary od ojca. Jednak to nie przydzielone mu obowiązki zaprzątają mu głowę, a seksualne igraszki z kolejnymi dziewczynami… Gabi i Iliasa więcej dzieli, niż łączy, a jednak zaczyna między nimi iskrzyć. Czy wzajemna fascynacja może przerodzić się w coś głębszego, kiedy towarzyszą jej kłamstwa i tajemnice przeszłości?


Małgorzata Falkowska nieustannie zaskakuje. Wciąż szlifuje swoje umiejętności, tworząc powieści w dobrze sobie znanych gatunkach, ale też próbując swoich sił w kolejnych. Widać, że kocha to, co robi, i świetnie się przy tym bawi. Tym razem autorka serwuje czytelnikowi gorący romans z piękną grecką wyspą w tle. I od razu uprzedzam, to wcale nie taka słodka historia! Raczej wybuchowa mieszanka, która pobudza zmysły i sprawia, że emocje buzują w odbiorcy jeszcze długo po zakończeniu lektury.

Główni bohaterowie powieści są od siebie zupełnie różni, a jednak w pewnym sensie bardzo podobni. Oboje borykają się z echem przeszłości, co ma ogromny wpływ na ich obecne życie. Każde z nich ma swoje sekrety które skrzętnie skrywają. Ona pod maską niedostępności. On przyjmując pozę uwodziciela. Początkowa niechęć, jaką się nawzajem darzą, z każdym dniem ewoluuje, przekształca się w jakąś bliżej nieokreśloną siłę, która ciągnie ich ku sobie, czy tego chcą, czy nie.

Gabi jest sympatyczną, pełną optymizmu dziewczyną. Może czasami trochę naiwną, ale można jej to wybaczyć ze względu na młody wiek. Rozstanie z Markiem nią wstrząsa, ale bohaterka nie pogrąża się w rozpaczy. Bolesne przeżycie traktuje jako ważną lekcję i pierwszy krok ku nowej, lepszej przyszłości. Choć stara się zachować dystans wobec Iliasa, życie szybko rewiduje jej postanowienia. W głębi serca dziewczyna pragnie czuć się kochana, doceniana, szanowana. Chce dzielić z kimś marzenia, plany, codzienność. I ja ją doskonale rozumiem. Polubiłam Gabi od samego początku. Spodobała mi się jej wytrwałość, hart ducha, upór w dążeniu do celu i zadziorność.

Ilias to typowy lowelas, bajerant, jakich pełno na całym świecie. Rozpuszczony, nieliczący się z niczym i z nikim, przekonany, że może mieć wszystko, nie podejmując żadnego wysiłku. Przynajmniej z pozoru. Tak naprawdę chłopaka przepełnia mnóstwo goryczy i żalu, a  on nie potrafi sobie z tym radzić. Ból i frustrację próbuje uciszyć kolejnymi seksualnymi podbojami. Pojawienie się Gabi jest dla Iliasa punktem zwrotnym, impulsem, który skłania go do zmian. Nie od razu poczułam sympatię do tego bohatera, ale później z ciekawością i nadzieją przypatrywałam się jego wewnętrznej przemianie.

Kreacja bohaterów wypada całkiem dobrze. Postacie są dość realistyczne, a przy tym budzą mnóstwo emocji. Można by zarzucić autorce, że problemy, z jakimi zmagają się bohaterowie, zwłaszcza Ilias, potraktowała trochę po macoszemu, zbyt powierzchownie. Nawet jeśli tak jest, zupełnie mi to nie przeszkadzało. Biorąc do ręki tę książkę spodziewałam się emocjonującego romansu, a nie powieści obyczajowej czy dramatu, gdzie akcja skupia się wokół jednego, głównego problemu. Oczekiwałam lekkiej, zwiewnej, wciągającej historii, która poruszy najczulsze struny serca. I jak by nie patrzeć, Ilias te oczekiwania spełnił.

Z pewnością należy docenić język, jakim posługuje się autorka powieści. Jest przystępny, a jednocześnie barwny, żywy i angażujący czytelnika. Uroku całej historii dodają nienużące, ekspresyjne opisy greckiej wyspy Kos. Nie brakuje tu zabawnych scen, wywołujących szeroki uśmiech na twarzy. Nie brakuje również chwil wzruszenia czy zadumy. Małgorzata Falkowska zabiera czytelnika w pełną wrażeń podróż i nie pozwala mu nudzić się choćby przez krótki moment.

Choć autorka podąża w książce dość utartymi szlakami fabularnymi, trzeba przyznać, że mimo wszystko potrafi zaskoczyć. Finał całej historii dosłownie zwalił mnie z nóg. Miałam ochotę krzyczeć, że tak się nie robi, że tak nie można… Ale przecież można, prawda? Pisarze lubią to robić. Wywoływać burze w sercach czytelników, rujnować ich wizje. Wodzić za nos do samego końca, a potem dać porządnego kopniaka. Zupełnie jak w życiu – można snuć plany na przyszłość, ale ono i tak prędzej czy później podyktuje własne warunki. Falkowska pozostawia czytelnika w emocjonalnym dołku, jednocześnie dając mu nadzieję na kolejną część historii.

Podsumowując, Ilias to porywający romanslekki, barwny, z nutą erotyzmu – który idealnie sprawdzi się wakacyjną porą. To historia o miłości i pożądaniu, dojrzewaniu, poznawaniu siebie, a także podejmowaniu czasem trudnych, lecz koniecznych decyzji. Ta opowieść uzmysławia czytelnikowi, że życie jest pełne wzlotów i upadków – najważniejsze, by wyciągać z nich właściwie wnioski i iść dalej, póki jest jeszcze czas.

KLIKNIJ, ABY ZOBACZYĆ, ILE KOTWIC PRZYZNAJĘ TEJ KSIĄŻCE

  • Tytuł: Ilias
  • Autor: Małgorzata Falkowska
  • Wydawnictwo: Editio Red
  • Rok wydania: 2019
  • Liczba stron: 33  

Czytaj Dalej

książki

“Czarownica” – Małgorzata Lisińska

Przez na 23 lipca 2019
Czarownica, Małgorzata Lisińska

Powiem szczerze, że już dawno żadna opowieść nie wciągnęła mnie tak mocno, jak Tropiciel. Ogromną sympatią obdarzyłam bohaterów tej książki! To postacie niezwykle barwne i intrygujące, a przy tym zabawne, wprawiające w dobry nastrój. Przyjemnie było śledzić ich wspólną wędrówkę, choć trwało to zdecydowanie za krótko. Dlatego zaraz po zakończeniu lektury zabrałam się za kontynuację. Czarownica to kolejna część przygód Sodiego, Yasy oraz Likal. Czy i tym razem autorka sprostała moim oczekiwaniom?


Sodi, Yasa i Likal nie ustają w wędrówce po Krainie, tym razem za główny cel obierając zamek Smoczycy. Po drodze jak zwykle wpadają w liczne tarapaty i zmagają się z różnymi przeszkodami. Im bliżej Itru się znajdują, tym bardziej komplikuje się ich sytuacja. W życie bohaterów wkraczają nowe postacie – Pyri oraz Złodziej Magii. Kim są i jak wpłyną na życie trójki przyjaciół? Czy Yasa poświęci najskrytsze marzenia dla swojej podopiecznej? Czy Likal zdoła zapanować nad mocą, która w niej drzemie? Czy Sodiemu uda się ochronić towarzyszy z pomocą Tropiciela?   

Schemat powieści nie różni się od tej w pierwszym tomie. Książka podzielona jest na kilkanaście rozdziałów, a każdy z nich ukazuje odrębne wydarzenie z życia bohaterów. Przedstawione tu przygody niekoniecznie następują bezpośrednio po sobie, ale ułożone są w logicznym ciągu czasowym. Tym razem jednak autorka pokusiła się o delikatne zmiany w typie konstrukcji fabuły. W pierwszym tomie związki między poszczególnymi rozdziałami były dość luźne. Zdarzenia układały się w samodzielne epizody, a elementem, który je łączył, byli właściwie sami bohaterowie. W Czarownicy natomiast czytelnik może już dostrzec próby hierarchizacji wątków. Spośród licznych tematów pobocznych wyłania się motyw główny. Kolejne rozdziały są ze sobą ściślej powiązane i tworzą kilka ciągów zdarzeniowych, zmierzających do punktu kulminacyjnego.
Małgorzata Lisińska wciąż nie rozbudowuje zbyt mocno świata przedstawionego. Czytelnik nie uświadczy tu obszernych opisów, a informacje dotyczące otaczającej bohaterów rzeczywistości ograniczone są do niezbędnego minimum. I chociaż niektórzy z pewnością uznają to za minus, ja nie czuję się ani trochę niekomfortowo, pozostając w tym zakresie w niewiedzy. Bowiem autorka wszystko wynagradza odbiorcy solidną i wprawną kreacją bohaterów. 

Powtórzę to, co pisałam przy okazji recenzowania Tropiciela – jestem pod wrażeniem umiejętności, jakie zaprezentowała Małgorzata Lisińska. Dawno nie spotkałam tak barwnych, ciekawych, wzbudzających sympatię postaci! Sodi, Yasa i Likal to bohaterowie o zupełnie różnych osobowościach. Każde z nich ma swoje przyzwyczajenia, sposób bycia, inne spojrzenie na świat. A jednak mimo tych rozbieżności potrafią tworzyć zgrane trio. Nawet jeśli czasem coś zazgrzyta, to ich relacja jest na tyle silna i trwała, by ostatecznie zawrócić ich na wspólny szlak. Więzy łączące krasnoluda, maga i jego uczennicę, ich osobiste rozterki, decyzje, jakie podejmują, a także wyzwania, z jakimi zmagają się w trakcie podróży, porwały mnie i uczyniły swoim więźniem. Aż do ostatniej strony…

Ogromne wrażenie wywołał we mnie finał całej historii. Właściwie moja pierwsza myśl nie była zbyt przychylna autorce… Miałam ochotę ją zamordować! Czegoś takiego zupełnie się nie spodziewałam! A im dłużej nad tym wszystkim się zastanawiam, tym bardziej żałuję, że w ogóle przeczytałam tę książkę. Dlaczego? Bo nie mam pod ręką trzeciego tomu, który zaspokoiłby mój głód, palącą potrzebę poznania dalszych losów Likal, Yasy oraz Sodiego. Nie wiem, kiedy ukaże się kolejna część, ale nawet nie przyjmuję do wiadomości, że mogłoby jej zabraknąć.

Podobnie jak w pierwszym tomie, czytelnik zderza się z potężną dawką humoru. Dialogi pełne są zabawnych sformułowań, docinek ociekających ironią, złośliwych komentarzy. Dużą rolę odgrywa tu postać krasnoluda, który potrafi rozbawić do łez swoim rubasznym, wesołkowatym sposobem bycia. Ponadto język, jakim posługują się bohaterowie, barwny i niekiedy dość pieprzny, idealnie wkomponowuje się w klimat całej historii. Nie tylko dodaje uroku, ale też stanowi świetne podłoże dla wszechobecnego komizmu.

Małgorzata Lisińska nie obniżyła lotów w drugiej części Bajek krasnoludzkich. Wręcz przeciwnie, sama sobie podniosła poprzeczkę! Autorka roznieca prawdziwy ogień  w czytelniczym sercu i sprawia, że wzrastają oczekiwania względem kolejnych odsłon cyklu. Czarownica to niezwykle wciągająca powieść fantasy, która zaskakuje, wzbudza mnóstwo emocji, bawi do łez, porusza, pozwala się zrelaksować. To książka, którą czyta się jednym tchem, bo jest tak przyjemna, intrygująca, a przy tym rześka, urokliwa i pełna błyskotliwych uwag. Polecam ją nie tylko fanom gatunku, ale również wszystkim osobom poszukującym lekkiej,  lektury, która pozwoli oderwać się od problemów dnia codziennego i przeniesie czytelnika w świat i emocje wykreowanych bohaterów.

KLIKNIJ, ABY ZOBACZYĆ, ILE KOTWIC PRZYZNAJĘ TEJ KSIĄŻCE

  • Tytuł: Czarownica
  • Autor: Małgorzata Lisińska
  • Wydawnictwo: Genius Creations
  • Rok wydania: 2018
  • Liczba stron: 322

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Genius Creations.

Czytaj Dalej

książki

“Tropiciel” – Małgorzata Lisińska

Przez na 16 lipca 2019
Tropiciel, Małgorzata Lisińska

Jakiś czas temu miałam przyjemność przeczytać romanse Małgorzaty Lisińskiej z serii Miłość w Tychach. Lekki, barwny, doprawiony humorem styl autorki przypadł mi do gustu. Kiedy nadarzyła się okazja, by poznać jej twórczość z nieco innej, fantastycznej strony, podjęłam decyzję bez mrugnięcia okiem. Bardzo lubię powieści fantasy, choć nie wszystkie – od każdej reguły są wyjątki. Interesują mnie historie lekkie, zabawne, pełne magii, interesujących bohaterów i stworzeń. Takie, które pozwalają się odprężyć po intensywnym dniu. Czy Tropiciel spełnił moje oczekiwania?


Sodi Yudherthardere to krasnolud z kwi i kości, gadatliwy, marudny, obdarzony niezwykłymi zdolnościami. Wraz z Yasą, najpotężniejszym żyjącym magiem, oraz Likal, jego młodą uczennicą, wyrusza w podróż po Krainie, wypełniając zadania powierzone przez Królową. W trakcie swojej wędrówki bohaterowie niejednokrotnie stawiają czoła niebezpieczeństwom, przeżywają wiele niecodziennych i obfitujących w magię przygód i zmagają się z własnymi słabościami. I z wieczną migreną Sodiego!

Zagłębiając się w lekturze, czytelnik szybko dostrzeże, że powieść różni się od innych z tego gatunku. Między innymi samą konstrukcją, bowiem książka stanowi zbiór kilkunastu opowiadań ukazujących poszczególne przygody trójki bohaterów. Każdy rozdział dotyczy odrębnego wydarzenia, ale, co ważne, została tu zachowana chronologia. Zbiór jest uporządkowany, a jego elementy tworzą spójną i logiczną całość. Spoiwem łączącym poszczególne opowiadania są sami bohaterowie, a także konsekwencje ich decyzji i działań.
Świat przedstawiony nie jest mocno rozbudowany. Małgorzata Lisińska wyposaża czytelnika w wiedzę niezbędną do zrozumienia całości, a szczegółowe opisy przyrody czy miejsc zastępuje bardziej zwięzłymi, zawierającymi tylko najważniejsze informacje. Nie jest to niedopatrzenie autorki, lecz jej świadoma decyzja. Bowiem najważniejszym elementem, na którym powinna skupiać się uwaga odbiorcy, są bohaterowie, ich sposób bycia i obcowania ze sobą nawzajem, łączące ich więzi, a także przemiany, jakie w nich zachodzą pod wpływem różnych wydarzeń. Sama Kraina jawi się odbiorcy jako miejsce rodem z czasów wczesnego średniowiecza. Nie brak tu potężnych zamków, karczm, miasteczek i niewielkich wsi. Opisany w książce świat, mimo że skromnie opisany, jest barwny i niezwykle intrygujący. Pełno w nim tajemnic, magii i fantastycznych istot, które go zamieszkują.
Kreacja bohaterów stoi na wysokim poziomie. Autorce udało się stworzyć barwne, intrygujące postacie o zupełnie odmiennych charakterach, które zapewniają odbiorcy mnóstwo dobrej zabawy. Sodi jest wesołkowatym, bystrym i pewnym siebie krasnoludem. Jego rubaszne usposobienie, skłonność do ciągłego narzekania, specyficzne poczucie humoru oraz zdolności, których efektem są częste migreny, to ciekawa mieszanka. Yasa z kolei jest niezwykle mądry, ale i skryty, rzadko odpowiada na złośliwe docinki kompanów i równie rzadko uczestniczy w dyskusjach. Jego powściągliwość mocno kontrastuje z otwartością Sodiego. Likal to najbardziej zagadkowa postać w całej powieści. Z bezbronnej i zagubionej dziewczynki wyrasta na piękną, wrażliwą, inteligentną i pewną siebie kobietę, która nie boi się podejmować własnych decyzji. Nietrudno dostrzec, że niemały wpływ na kształtowanie się osobowości Likal mieli jej towarzysze.

Autorka serwuje czytelnikowi potężną dawkę humoru. Bije on niemal z każdej strony! Niejednokrotnie czułam, że jestem bliska łez (i to wcale nie ze wzruszenia). Małgorzata Lisińska zastosowała zarówno komizm sytuacyjny, jak i słowny. Dialogi obfitują w zabawne, niesztampowe porównania i złośliwe docinki. Sodi posługuje się barwnym, nierzadko okraszonym wulgaryzmami, archaizowanym językiem, który świetnie wpisuje się w klimat całej historii, nie zaburzając przy tym w żaden sposób płynności czytania. W książce nie brakuje również scen erotycznych, które nie są wulgarne, ale jednak dość wyraziste i dalekie od subtelności. Muszę przyznać, że dotąd nie spotkałam się z tak specyficzną mieszanką, ale co najlepsze – podobało mi się to!

Uważam, że Tropciel jest naprawdę udaną, godną polecenia książką Małgorzaty Lisińskiej. To kawał dobrej polskiej fantastyki, która z pewnością zadowoli miłośników tego gatunku. Ja czuję się usatysfakcjonowana i gratuluję autorce umiejętności, jakie zaprezentowała w tej powieści. Zwłaszcza jeśli chodzi o kreację bohaterów. Chapeau bas!  Chciałabym napisać, że z niecierpliwością czekam na drugą część, ale nie mogę… bo już jestem w trakcie lektury. I zdradzę, że również świetnie się bawię. Tymczasem polecam Tropiciela i życzę udanej lektury wszystkim, którzy zdecydują się po niego sięgnąć.

KLIKNIJ, ABY ZOBACZYĆ, ILE KOTWIC PRZYZNAJĘ TEJ KSIĄŻCE

  • Tytuł: Tropciel
  • Autor: Małgorzata Lisińska
  • Wydawnictwo: Genius Creations
  • Rok wydania: 2017
  • Liczba stron: 380

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Genius Creations.

Czytaj Dalej

książki

“Ostatnie dni Jacka Sparksa” – Jason Arnopp

Przez na 9 lipca 2019
 Ostatnie dni Jacka Sparska, Jason Arnopp
Wydawnictwo Vesper znane jest ze świetnie wydanych klasyków grozy. Choć na swoim koncie ma również wiele horrorów, kryminałów, książki historyczne czy powieści młodzieżowych, to właśnie groza przychodzi mi na myśl jako pierwsza. Ostatnio miałam przyjemność zapoznać się z dwiema propozycjami tego wydawcy. O Matce autorstwa S. E. Lynes pisałam całkiem niedawno i wiecie już, że byłam pod wrażeniem. Dziś chciałabym podzielić się wrażeniami z lektury Ostatnich dni Jacka Sparksa, książce innej niż wszystkie, które dotąd przeczytałam. Przesiąkniętej współczesnością, ociekającej czarnym humorem, niepokojącej, wywołującej dreszcze i… No właśnie. Jakiej jeszcze?

Kontrowersyjny dziennikarz i celebryta Jack Sparks pracuje nad kolejną książką. Poprzednie publikacje – o mafii, gangach i narkotykach – przyniosły mu ogromną popularność. Tym razem postanowił wziąć na warsztat zjawiska nadprzyrodzone. Jeszcze przed zebraniem wszystkich materiałów, wyraża swój sceptyzym w tym temacie, publikując kpiarskie i kąśliwe wpisy w mediach społecznościowych. Wywołuje to w sieci niemałą burzę. Kiedy na jego koncie YouTube pojawia się przerażający filmik, Jack twierdzi, że nie ma z nim nic wspólnego. Jednak te kilkadziesiąt sekund materiału video staje się początkiem końca Sparksa. Dziennikarz próbuje rozwikłać zagadkę tajemniczego filmu, kontynuując prace nad książką. Po kilku dniach ginie…

Współczesny świat podąża w niebezpiecznym kierunku. Rozwój nauki i nowoczesnych technologii, a przede wszystkim rozkwit środków masowego przekazu zmieniają styl życia wielu ludzi, ich sposób myślenia i spojrzenie na świat. Czy tego chcą, czy nie, czy są tego świadomi, czy niekoniecznie. Coraz częściej próby samodzielnego osądu sytuacji porzucane są na rzecz gotowych odpowiedzi, jakie oferuje prasa, telewizja, radio czu social media. Nieważne, ile w tym prawdy, a ile kłamstwa stworzonego tylko po to, by się wyróżnić, dotrzeć do szerszego grona, zyskać fejm. Ludzie żyją sensacją, szukają silnych bodźców i dokładnie to dostają. Świat portali społecznościowych i kanałów komunikacyjnych wciąga użytkowników w pułapkę. Tu nie ma miejsca na prawdę. Liczy się popularność, sława, ilość obserwatorów i komentarzy pod postem, autopromocja. Jeśli więc w sieci pojawia się kolejny przerażający filmik, który ma być dowodem na istnienie zjawisk paranormalnych, ilu uwierzy w jego autentyczność? A ilu powie, że to fejk?  Jak w dzisiejszych czasach odróżnić prawdę od kłamstwa? Ile jest warte życie w blasku ekranu smartfona? Między innymi ten temat porusza Jason Arnopp w swojej książce Ostatnie dni Jacka Sparksa.  

Odniesienia do współczesnej rzeczywistości internetowej są bardzo wyraźne i nadają powieści specyficznego klimatu. Stanowią idealne tło dla toczących się wydarzeń oraz dla postaci samego Sparksa. Jack to człowiek skupiony na sobie, egocentryczny, przekonany o swojej racji, a przy tym cyniczny i pozbawiony skrupółów. Jest w stanie zrobić niemal wszystko, by zyskać na popularności. Kpi z cudzych poglądów i wierzeń, wyśmiewa je publicznie na łamach serwisów społecznościowych, podważa wiarygodność osób, z którymi się nie zgadza. Social media są narzędziem, które dziennikarz w nieuczciwy sposób wykorzystuje dla własnych korzyści, ale wkrótce stają się one jego wrogiem, jego zgubą.

– Tak, to dla ciebie najważniejsze – odpowiada łagodnie, patrząc na mnie z uwagą. – Odsłonić kurtynę, by wszystko ujawnić. Twój wielki moment w stylu Czarnoksiężnika z krainy Oz.

Główny bohater nie wzbudził mojej sympatii. Wręcz przeciwnie, czułam do niego ogromną niechęć, co znacznie utrudniało lekturę. Niemniej kreacja dziennikarza wypada bardzo profesjonalnie – Sparks został praktycznie uszyty na miarę całej historii. Jest przy tym postacią realistyczną, a jego sposób myślenia, decyzje i motywy, obawy, paranoja, w jaką popada – bardzo wiarygodne. Postać Jacka, jego rys psychologiczny stanowi główny trzon całej powieści, a jednocześnie jest ogniwem łączącym poszczególne wątki. 

Historia przedstawiona jest w formie maszynopisu, który nie został jeszcze zredagowany. Podzielona jest na dwie części. W pierwszej czytelnik poznaje bliżej dziennikarza, zderza się z jego przemyśleniami, spojrzeniem na rzeczywistość i niezwykle obcesowym podejściem do życia i ludzi. W drugiej części odbiorca staje się świadkiem niepokojącej przemiany, jaka zachodzi w głównym bohaterze w wyniku różnych wydarzeń. Sparks doświadcza rzeczy, których nie sposób racjonalnie wytłumaczyć. Jego pewność siebie maleje z każdą chwilą, a w końcu znika, ustępując miejsca lękowi. Obłęd, który wkrada się w życie dziennikarza, roztacza nad czytelnikiem aurę niepokoju i utrzymuje go w ciągłym napięciu.

Jestem sparaliżowany. Duszę się.
Zamknięty, siłą wtłoczony w karykaturę samego siebie.

W książce pojawiają się również takie elementy jak przedmowa czy przypisy, których autorem jest jego brat, a także e-maile z wydawcą, SMS-y czy fragmenty wywiadów. Stanowią one ważne uzupełnienie całości. Pozwalają czytelnikowi szerzej spojrzeć na wszystkie zrelacjonowane przez Sparksa wydarzenia, obnażają istotne fakty, które główny bohater przemilczał lub ukrył pod grubą warstwą pozorów.

Styl autora jest przystępny, choć lekkim bym go nie nazwała. Mamy tu bogate słownictwo, sporo fachowych sformułowań, niektóre fragmenty wydają się odrobinę przegadane, choć podejrzewam, że jest to celowy zabieg, który ma jeszcze bardziej uwiarygodnić postać dziennikarza. Dynamika jest dość nierówna – przez niektóre rozdziały brnie się powoli, gdzie indziej z kolei czytelnik niemal płynie przez kolejne wersy. Najlepiej czytało mi się ostatnie kilkadziesiąt stron, prawdopodobnie dlatego, że wielkie ego Sparksa ucichło.

Ostatnie dni Jacka Sparksa to ciekawa forma współczesnego horroru, w którym groza przybiera nietypowy, nieco dziwny kształt. Pełna zarówno czarnego humoru, jak i przerażających momentów powieść, która stawia przed czytelnikiem pytanie: Czy w świecie nowoczesnych technologii, Internetu oraz przeróżnych mistyfikacji, jakie codziennie trafiają do sieci, jest miejsce na zjawiska nadprzyrodzone, nadnaturalne? Arnopp prowadzi odbiorcę przez gąszcz niepokojących wydarzeń, które skłaniają do wielu refleksji na temat otaczającej rzeczywistości i kierunku, w jakim zmierza. To historia wywołująca wiele skrajnych emocji, wzbudzająca strach, zdumienie, niepokój, ale również odrazę czy współczucie. Polecam książkę zwłaszcza fanom gatunku. Wszystkim poszukującym dobrze skrojonej, rozrywkowej powieści z licznymi elementami grozy.

KLIKNIJ, ABY ZOBACZYĆ, ILE KOTWIC PRZYZNAJĘ TEJ KSIĄŻCE

  • Tytuł: Ostatnie dni Jacka Sparksa
  • Autor: Jason Arnopp
  • Wydawnictwo: Vesper
  • Rok wydania: 2018
  • Liczba stron: 360

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Vesper.

Czytaj Dalej