Non classé

Checkup – październik 2016

Przez na 3 listopada 2016
posumowanie miesiace, pazdziernik

Czas na podsumowanie minionego miesiąca, czyli października. A działo się sporo! Przede wszystkim wróciłam do życia – tego blogowego. Znów mogę wyżywać się na klawiaturze (i na czytelnikach, hehe, bądźcie czujni). Bardzo dużym wsparciem okazało się dla mnie kilka osób. Nie tylko z uśmiechem zareagowały na wieść o powrocie córki marnotrawnej, ale też czynnie mnie w tym wspierały. Dziękuję Wam! Dostałam porządnego kopa do działania. Jednak nie tylko u mnie coś się dzieje. Wiele ciekawych wpisów miałam okazję przeczytać u wirtualnych sąsiadów 😉

Prawdziwe pasje

Październik to najwyraźniej idealny czas na uzewnętrznianie się. Teksty przesiąknięte emocjami, ubrane w szczerość – zawsze mnie poruszają i zostają ze mną na długo. Wplątują się w moje serce i umysł niczym politycy w afery. Zawsze lubiłam czytać o życiowych pasjach i zainteresowaniach innych ludzi. Ostatnie tygodnie uświadomiły mi, że gdy ktoś kocha to, co robi, potrafi o tym pięknie opowiadać. Chyba to właśnie pociąga mnie w takich artykułach. Są prawdziwe, pochodzą z serca. Przyjemnie się je czyta. I tak zachłysnęłam się  wpisem o prawdziwej miłości muzycznej Moniki z bloga Moja Sztukoteka. A kiedy już złapałam  chwilę oddechu… na Bookworm of the run pojawiła się relacja Pawła i Tomka z maratonu w Wenecji. To jeden z najprzyjemniejszych tekstów o bieganiu (i nie tylko), jakie miałam okazję czytać! 

Refleksje

Jak powszechnie wiadomo, jesień to szczególna pora roku. To czas, kiedy często zwalniamy tempo i nagle okazuje się, że mamy mnóstwo okazji, by przemyśleć pewne sprawy. Podczas gdy ja zastanawiałam się, co ugotuję na obiad, skąd mam plamę na koszulce i dlaczego ciągle pada, Olga z Gray Moka tworzyła piękne opowieści o raju. Jeśli kiedykolwiek przemknęło wam przez głowę słowo raj, albo dumaliście nad tym, czym jest szczęście, zajrzyjcie do Olgi koniecznie.  

Trudne tematy

Październik stoi również pod znakiem poważnych wpisów. DDA – wyrok czy szansa to najpoważniejszy i zarazem najbardziej osobisty tekst, jaki do tej pory opublikowałam. Odpowiedź na tytułowe pytanie oparłam na własnych doświadczeniach. Jest to więc subiektywne, ale szczere i pełne nadziei spojrzenie na problem osób pochodzących z rodzin alkoholowych. 
Nieco inny, a równie ważny problem poruszyła Justyna z Justekmakemesmile. Jej wpis o przemocy psychicznej to wnikliwa i rzeczowa charakterystyka ofiar, ich sposobu myślenia, przeżyć, dylematów. Autorka zwraca również uwagę na często towarzyszące przemocy zjawisko – milczenie. Zachęcam do zatrzymania się nad tym tematem na dłuższą chwilę.

Dawka humoru

Wiecie, od jakiegoś czasu za każdym razem, kiedy myślę sarkazm, jakaś nieokreślona bliżej siła dopisuje w mojej głowie przy kawie. I być może kilka lat temu zastanawiałabym się, o co do jasnej ciasnej chodzi. Jednak od momentu, gdy poznałam Hanię z Sarkazm przy kawie, nie dziwi mnie to. Wpisy Hanny po prostu rozkładają mnie na łopatki! I dokładnie to zrobił ze mną tekst o 7 sposobach na czystą kuchnię. Zresztą… sami się przekonajcie, jak to jest. 😄
Jeśli macie ochotę na większą dawkę humoru, sarkazmu i tekstów pisanych z przymrużeniem oka, to… wyszperałam dla was jeszcze jeden kąsek z bloga Romansidło. Na pierwszy rzut oka temat wydaje się dość niesmaczny. A jednak i tekst o kupie da się lubić! Muszę przyznać, że autor tego bloga w większości przypadków trafia w moje poczucie humoru. Ciekawa jestem, jakie będą wasze odczucia!

Do zobaczenia

Na koniec podrzucam wam wyszperany w sieci teledysk… o współczesnym społeczeństwie i jego problemach. Kawałek Are you lost in the world like me zespołu Moby i chóru The Void Pacific. Filmik ciekawy i pouczający, skłania do refleksji. Ja już wiem, którą z postaci nigdy nie chcę być. A wy?

Czytaj Dalej

Non classé

29 narzędzi graficznych online

Przez na 29 października 2016
narzedzia graficzne, chmura tagow

Tworzenie wizualnych treści to nieodłączna część pracy blogera. Czy wyobrażacie sobie brak jakichkolwiek zdjęć i grafik na blogu lub stronie? Sądzę, że z trudem. Bo content to nie tylko tekst! W dzisiejszych czasach odbiorcy są wybredni i dużo łatwiej chłoną treści obrazkowe, niż długie wpisy. Warto więc tworzyć ciekawe infografiki czy prezentacje, by potem wykorzystywać je na blogu lub w social mediach. Treść wizualna nie tylko przykuwa uwagę, ale i wzbogaca nasze teksty. Dlatego polecam wam 29 narzędzi graficznych online. Darmowych. Tworzenie visual content wcale nie musi być trudne!

PicMonkey

PicMonkey to darmowe narzędzie online do obróbki zdjęć oraz tworzenia kolaży i własnych grafik. Pozwala na zmianę rozmiaru, kolorystyki, dodawanie efektów, tekstu, ramek i elementów ozdobnych. Możemy tu również pracować na transparentnym tle. Niektóre opcje są płatne, ale tych darmowych jest naprawdę sporo.

Canva

Canva to popularna platforma internetowa, za pomocą której można tworzyć m.in. projekty ulotek, wizytówek, prezentacji, infografikę, grafikę do social mediów, a wszystko za pomocą setek dostępnych komponentów (szablony, ikony, fonty, zdjęcia itd.). Darmowa baza jest całkiem spora, a interfejs przejrzysty i łatwy w obsłudze.

Fotor

Fotor to nic innego jak fotoedytor online przeznaczony do szybkiej obróbki zdjęć i przygotowania grafiki na potrzeby mediów społecznościowych. Posiada bogate zaplecze ramek, filtrów i opcji pozwalających uzyskać ciekawe efekty. Można tu pracować na gotowych szablonach oraz tworzyć projekty od zera.

Be Funky

Be Funky służy do tworzenia własnej grafiki za pomocą dostępnych elementów. Można w nim edytować zdjęcia, tworzyć kolaże, a także przygotowywać bardziej zaawansowane projekty wykorzystując jeden z dostępnych szablonów i dostosowując go do własnych potrzeb lub zaczynając od zera. Istnieje możliwość przygotowania np. pinów na Pinterest.

Pablo

Pablo to bardzo proste narzędzie online, które umożliwia dodanie tekstu na wybranym zdjęciu. Pozwala w krótkim czasie stworzyć grafikę na potrzeby social mediów. Gotowy projekt można pobrać na komputer lub udostępnić bezpośrednio na wybranej platformie społecznościowej.

Pixlr 

Pixlr to platforma online wzorowana na Photoshopie. Oferuje wiele możliwości edycji. Można edytować zdjęcia pracując na warstwach (również z możliwością maskowania), modyfikować barwy za pomocą krzywych, czy wykorzystując dostępne filtry. Nie zabrakło też „plastra” do retuszu i korekty czerwonych oczu. Jest dostępny w języku polskim na wszystkich przeglądarkach.

Sumopaint 

Sumopaint to kolejne narzędzie wzorowane na Photoshopie. Interfejs jest niezwykle zbliżony do pierwowzoru i faktycznie jego funkcje są bardzo podobne, mamy tu pędzle, gradienty, kształty, kroplomierz, czy sławny stempel do retuszu. Jest także możliwość pracy na warstwach i używania filtrów. Dobry program do edycji zdjęć oraz tworzenia własnych grafik. Wersja online jest całkowicie darmowa.

iPiccy

iPiccy to darmowy program online o intuicyjnym interfejsie, który oferuje obróbkę zdjęć, tworzenie kolaży oraz własnych projektów od zera. Można tu tworzyć grafikę na transparentnym tle, dodawać ikony i elementy graficzne, tekst, a także tworzyć własne kształty wektorowe i dodawać je do projektu. Aby korzystać z programu, nie trzeba się rejestrować.

Picfull

Picfull to prosta i skromna platforma online do szybkiej edycji zdjęć. Za pomocą dostępnych gotowych filtrów możemy przekształcać własne zdjęcia. Po zastosowaniu wybranego filtra i wprowadzeniu drobnych poprawek można zapisać gotowy obraz na dysku.

Photovisi 

Photovisi daje możliwość tworzenia kolaży. Po dodaniu swoich zdjęć wybieramy ich układ, dostosowujemy tło, dodajemy tekst i elementy ozdobne (ikony, kształty). Po zakończeniu edycji kolaż możemy zapisać na dysku lub udostępnić na Facebooku czy Twitterze. Narzędzie to jest darmowe i nie wymaga rejestracji.

FotoJet

FotoJet to proste i przyjazne darmowe narzędzie online do tworzenia kolaży, plakatów, okładek magazynów, kartek okolicznościowych oraz grafik na potrzeby social mediów. Zdjęcia można wgrać z komputera lub Facebooka. Do wyboru jest 300 różnych szablonów pogrupowanych według kategorii. FotoJet umożliwia także edycję zdjęć. Gotowy kolaż bądź grafikę można zapisać na dysku w formacie jpg lub png.

FotoFlexer

FotoFlexer jest zaawansowanym edytorem zdjęć online. Dzięki niemu z łatwością zmienimy rozmiar zdjęcia, przytniemy je lub obrócimy oraz dodamy ciekawe efekty: własny tekst, obrazek lub animację, ramkę. Po fotografii możemy również rysować, wyostrzyć ją lub rozmazać, a nawet zniekształcić. Za pomocą warstw możemy uzyskać efekt przenikania jednego zdjęcia w drugie. Gotowe zdjęcie możemy zapisać na dysku. FotoFlexer jest dostępny w języku polskim, wystarczy wybrać go na dole strony.

Photo Frame Show

Photo Frame Show to darmowy program, który nasze zdjęcia zaopatrzy w zaskakujące i zabawne ramki. Jest ich całkiem sporo, niektóre mniej, niektóre bardziej ciekawe. Program jest niezwykle prosty w obsłudze. Wystarczy dodać zdjęcie z dysku, adresu url lub platformy społecznościowej i wybrać interesującą nas ramkę, po czym zapisać zdjęcie na dysku.

Pixiz

Pixiz jest darmowym narzędziem służącym do edycji zdjęć oraz tworzenia kolaży, fotomontaży i kartek okolicznościowych. Obrazy można retuszować i modyfikować, a także wstawiać do różnych szablonów. Tych jest naprawdę sporo, tak samo jak filtrów, które możemy nakładać na fotografie. Poruszanie się na stronie jest proste i wygodne, odbywa się za pomocą górnego menu. Aby korzystać z Pixiz, nie trzeba się rejestrować, ale konieczne jest wyłączenie wtyczki blokującej reklamy.

Vectr

Vectr to program online służący do tworzenia grafiki wektorowej. Gotowe obrazy można eksportować do pliku jpg, png oraz jako wektory do svg. Narzędzie ma bardzo estetyczny wygląd, jest proste, a także daje możliwość pracy grupowej nad projektem.

Recite

Recite służy do tworzenia prostych grafik z cytatami. Wybieramy zdjęcie, wpisujemy tekst i generujemy obraz. Łatwe i szybkie narzędzie, idealne do wykorzystania w mediach społecznościowych. Utworzoną grafikę można udostępnić w social mediach, wysłać e-mailem lub pobrać na dysk.

Quozio

Quozio to kolejne narzędzie do generowania grafik z cytatami. Po wpisaniu tekstu i autora przechodzimy do wyboru jednego z dostępnych szablonów. Gotowy obraz możemy udostępnić na jednej z platform: Facebook, Tweeter, Pinterest, Google Plus. Istnieje również opcja przesłania grafiki za pomocą e-maila.

Behappy.me

Behappy.me pozwala tworzyć proste i estetyczne grafiki z cytatami. Mamy tu możliwość wyboru czcionki, koloru tła i elementów ozdobnych (jednokolorowe ikony), których kolor jest zależny od tła właśnie. Można tu stworzyć proste, ale naprawdę ładne grafiki idealne do udostępnienia w mediach społecznościowych.

Social Media Image Maker

Social Media Image Maker to darmowa aplikacja do tworzenia grafik na potrzeby social mediów Dzięki niej możemy zadbać o stronę graficzną naszych profili społecznościowych oraz tworzyć ciekawe treści. Dostępne są różne szablony dostosowane do portali takich jak Facebook, Twitter, Google +, Pinterest, Tumblr, Flickr i wiele innych. Załadowaną grafikę program pomoże dostosować do odpowiedniej platformy społecznościowej. Dostępne są takie opcje jak kadrowanie, obracanie, nakładanie filtrów, poprawa ostrości, kontrast kolorów. Gotową grafikę można pobrać na dysk.

Wordle

Wordle to narzędzie pozwalające na tworzenie chmur złożonych ze słów. Umożliwia wybór słów oraz ich rozmiaru, koloru i rozłożenia, a także pozwala dopasować kształt chmury. Stworzone infografiki można wykorzystywać za darmo w dowolnym celu, jednak nie da się ich bezpośrednio zapisać. Jest opcja zapisu w galerii publicznej lub wydrukowania, ewentualnie można zrobić zrzut ekranu.

Tagul 

Tagul to ulepszony kuzyn Wordle. Umożliwia użycie wielu czcionek w jednej chmurze, a także pozwala podlinkować każde użyte słowo. Gotową chmurę można zapisać na dysku lub udostępnić. Wymagana jest rejestracja użytkownika za pomocą adresu e-mail.

Tagxedo

Tagxedo również służy do tworzenia chmury tagów. Daje dużo większe możliwości, niż inne generatory chmur. Ma przyjazny, nowoczesny interfejs i jest bardzo łatwe w obsłudze. Do wykorzystania jest mnóstwo czcionek. Tagxedo oferuje wiele różnych kształtów, ale jest też opcja dodania własnych. Gotową chmurę można zapisać w formacie jpg lub png, udostępnić w sieci lub wydrukować.

Piktochart

Piktochart to narzędzie do tworzenia infografik, raportów, bannerów i prezentacji. Do wyboru mamy mnóstwo gotowych szablonów posegregowanych według kategorii, a także ikon i fontów. Możemy tworzyć infografiki na bazie gotowych szablonów, i modyfikować je zależnie od potrzeb. Elementy można przesuwać, edytować lub dodawać nowe. Niektóre z nich są płatne, ale tych darmowych jest dostatecznie dużo, by przygotować naprawdę ciekawą grafikę. Utworzona i pobrana przez nas grafika jest opatrzona znakiem wodnym Piktochart.

Easel.ly

Easel.ly służy do tworzenia infografik i plakatów metodą „przeciągnij i upuść”. Jest mniej bogaty niż Piktochart, ale i łatwiejszy w użyciu. Wybieramy jeden z dostępnych szablonów, a następnie pojedyncze elementy przeciągamy na tablicę i dostosowujemy do własnych potrzeb. Możemy wpisywać tekst, dodawać swoje zdjęcia oraz korzystać z ikon i obrazków. Obiekty do wstawienia są podzielone tematycznie, dostępne z rozwijanej listy. Po zakończeniu pracy zapisujemy projekt jako zdjęcie na komputerze lub kopiujemy link do plakatu. Easel.ly nie stawia na grafikach znaku wodnego.

Infogr.am 

Infogr.am również służy do tworzenia infografik. Program oferuje 6 szablonów, które można modyfikować dodając tekst, diagram, mapę, film lub plik graficzny. Podczas dostosowywania poszczególnych elementów mamy możliwość bieżącego podglądu powstającej infografiki. Wersja darmowa umożliwia jednak tylko publikację online, nie można pobrać pliku na dysk.

Venngage

Venngage jest kolejnym narzędziem do projektowania infografik. Oferuje sporo darmowych szablonów, które można modyfikować według własnego upodobania. Jest to program niezwykle prosty w obsłudze, dlatego każdy bez problemu sobie z nim poradzi. Przygotowaną infografikę można eksportować do pliku png lub pdf.

PosterMyWall

PosterMyWall to platforma internetowa, dzięki której możemy stworzyć estetyczne i ciekawe plakaty, ulotki czy ogłoszenia. Do wykorzystania są różne szablony, tła, ikony i obrazki, jest również możliwość dodania własnych zdjęć oraz tekstu. Wybierać możemy spośród wielu efektownych czcionek. Przygotowane grafiki pobieramy na dysk.

Thinglink

Thinglink jest narzędziem do projektowania interaktywnych grafik. Plakat lub zdjęcie możemy opatrzyć linkami do stron internetowych, muzyki, filmów. Dodane elementy wyświetlają się za każdym razem, gdy poruszamy kursorem myszy po obrazie. Gotową interaktywną grafikę możemy wykorzystać na własnej stronie lub blogu, umieszczając kod źródłowy.

Glogster

Glogster umożliwia tworzenie interaktywnej grafiki. Łącząc różne elementy (zdjęcia, obrazki, ikony, muzyka, filmy, dźwięki) możemy stworzyć prawdziwy multimedialny plakat i umieścić go na stronie internetowej lub blogu.

***
Mam nadzieję, że spośród tych narzędzi graficznych uda wam się wybrać swoje ulubione. Oby dobrze się sprawdzały podczas tworzenia treści na bloga. Poczytajcie również o 11 narzędziach online pomocnych w pisaniu tekstów. Znajdziecie tam m.in. edytory i programy korektorskie. Polecam!

Czytaj Dalej

Non classé

Jak wygrywać w konkursach?

Przez na 25 października 2016
wygrywanie konursow

Dziś będzie nieco bardziej optymistycznie – o tym, jak wygrywać w konkursach. Mam już odrobinę doświadczenia i chętnie się nim podzielę z wami, czytelnikami. Zatem zapraszam do lektury i życzę wielu wygranych na przyszłość!

Moje pierwsze kroki

Pierwszy poważny konkurs wygrałam w 1 klasie gimnazjum (czyli dawno!). ING Bank Śląski organizował w szkole warsztaty dotyczące finansów i oszczędzania. Dodatkową atrakcją był konkurs na hasło reklamowe banku. Prościzna, nie? Nagrodą główną był aparat fotograficzny Canon. Postanowiłam wziąć udział w ramach dobrej zabawy. Wymyśliłam śmieszną rymowankę o lokatach, oszczędzaniu i forsy na konto wrzucaniu… i przekazałam swoje zgłoszenie. Szczerze mówiąc, cudów się nie spodziewałam. Kiedy kilka dni później koleżanka oznajmiła, że na tablicy z wynikami znajduje się moje imię i nazwisko, sądziłam, że ze mnie żartuje. Stawiałam duży opór, gdy próbowała zaciągnąć mnie tam siłą. Ostatecznie udało jej się. Pani woźna miała trochę mniej roboty, a mama – więcej prania 😄 Cóż, faktycznie okazało się, że zwyciężyłam. Bardzo się cieszyłam!
Kolejna duża wygrana przyszła nieco później. Podczas Nocy Muzeów postanowiłam udać się do Muzeum Techniki w Pałacu Kultury i Nauki. Okazało się, że akurat tego dnia Skoda miała tam swoje stoisko. Właśnie trwało zbieranie zgłoszeń do konkursu na hasło reklamowe. Ooooo, to coś dla mnie! Ale tyle ludzi… nie mam szans. Dobra, ryzyk fizyk. Swój głos oddałam. Na werdykt trzeba było czekać około 40 minut. Po dłuższej chwili, zniesmaczona wszechobecnym tłokiem stwierdziłam, że dłużej nie wytrzymam. Z przekonaniem, że na wygraną i tak nie mam co liczyć, ruszyłam do wyjścia. I wtedy organizator zaczął coś mówić do mikrofonu. Zatrzymałam się, słysząc znajome hasło:

Nie chcę szczęścia ni urody,
potrzebuję tylko Skody.

Ha, to ja, to ja! Wyczytano moje imię i nazwisko, zostałam poproszona na środek. Po gromkich brawach udałam się po odbiór nagrody. A był nią popularny wtedy iPhone 3G. 
To była najmniej spodziewana wygrana w całej mojej konkursowej karierze. Utwierdziła mnie w przekonaniu, że nigdy nic nie wiadomo. Nie można z góry zakładać przegranej. Trzeba podjąć walkę i toczyć ją do samego końca.

Szukaj odpowiednich konkursów

Przede wszystkim, aby wygrywać konkursy, trzeba je najpierw znaleźć. W tym celu wystarczy poszperać w google… Ok, to teraz wersja dla leniwców: można zajrzeć na specjalne strony internetowe informujące o konkursach w sieci. Chociażby sledzimykonkursy.pl. Takich stron jest co najmniej kilka i warto regularnie z nich korzystać. 
Dobrze jest również przeprowadzić selekcję i ocenić swoje szanse. Jest kilka kwestii, które należy wziąć pod uwagę. Jakiego rodzaju jest to konkurs? Loteria, znane z facebooka „udostępnij i polub post”, a może jest to akcja z prawdziwego zdarzenia, gdzie do wykonania jest konkretne zadanie? W dwóch pierwszych przypadkach zazwyczaj odpuszczam. Często są to podpuchy lub pułapki mające na celu wyłudzić nasze dane osobowe. Rezygnuję również z konkursów, gdzie o zwycięstwie decyduje mają liczba lajków pod pracą konkursową. Wiele osób zdobywa głosy w nieuczciwy sposób i szkoda mi czasu na walkę z wiatrakami. Najlepiej czuję się w konkursach, gdzie trzeba pogłówkować, obudzić w sobie kreatywność i wykonać pracę graficzną, plastyczną albo napisać tekst. Im trudniej, tym lepiej, bo wtedy liczba ochotników spada i szanse rosną.
Jeśli sam konkurs jest ciekawy, ale nagroda niezbyt dla mnie atrakcyjna – nie rezygnuję. Dlaczego? Wygrany przedmiot zawsze mogę przekazać komuś z rodziny bądź znajomych. Najważniejszy jest trening, bo to on czyni mistrza! Każdy konkurs to sprawdzian moich umiejętności. Mogę ocenić swoje szanse w kolejnych akcjach.

Czytaj regulamin

Zwykle regulamin konkursowy nie mieści się na więcej niż dwóch stronach A4. Dlatego naprawdę dobrze jest go przeczytać w całości. To prawdziwa skarbnica wiedzy! W regulaminie podane są istotne szczegóły, takie jak czas trwania konkursu, warunki uczestnictwa, etapy, listę nagród. A może organizator życzy sobie, byśmy w przypadku wygranej wysłali dane osobowe na wskazany adres e-mail? Bez znajomości regulaminu nasza nagroda trafi w inne ręce. Dlatego jeśli zależy nam na wygranej, powinniśmy się do tego przyłożyć. Zapoznanie się z zasadami to podstawa podstaw.

Włącz kreatywne myślenie

Jak dobrze wiadomo, w konkursach zadaniowych liczy się przede wszystkim pomysł. Coś, co zrobi wrażenie na jurorach. Nie należy iść na łatwiznę. Ja zaczynam od wypisania swoich pomysłów na kartce. Często swoje pomysły konsultuję z najbliższymi i kiedy mam już pewność, że to jest to – działam. Zatem jeśli praca konkursowa może przybrać, zgodnie z regulaminem, dowolną formę – warto się dobrze zastanowić. Jest tyle możliwości! Zamiast rysunku można wykonać grafikę 3D, skomponować piosenkę, albo ułożyć obraz z makaronu i go sfotografować. Warto zaryzykować i zdecydować się na niecodzienne rozwiązanie. Z pewnością będzie zaskakujące i być może się opłaci.

Prowadź kalendarz

Jeśli bierze się udział w wielu konkursach w tym samym czasie, trudno zapamiętać wszystkie daty i szczegóły. Ja prowadzę rejestr w komputerze. Każdy folder dotyczy innego konkursu. W pliku tekstowym zamieszczam nazwę konkursu, dane organizatora, czas trwania i datę ogłoszenia wyników. A także odnośniki do strony konkursowej i regulaminu. Osobno znajduje się moja praca konkursowa. 
Dodatkowo w kalendarzu ściennym mam zaznaczone dni, w których jest rozstrzygnięcie poszczególnych konkursów. To naprawdę duże ułatwienie! Powiedziałabym nawet, że jest to rzecz niezbędna do tego, aby się nie pogubić.

Wyciągaj wnioski z porażek

Nie zawsze udaje się wygrać. Są i będą lepsi od nas. Ja sama wielokrotnie wchodziłam na stronę z wynikami prawie pewna, że znajduję się w gronie zwycięzców… a tu lipa! Ktoś inny pobił mnie o głowę!  Mimo to nie poddawałam się. Zamiast załamywać ręce i nerwowo celować kursorem w krzyżyk u góry, warto przejrzeć zwycięskie prace i zastanowić się, dlaczego wygrały. Co zadecydowało, że były najlepsze? To może być naprawdę pouczająca lekcja i wskazówka na przyszłość.

Do dzieła

Zatem bierzcie się do roboty! Życzę wam jak najwięcej zwycięstw (tylko wybierajcie inne konkursy, niż ja, dobraaaa?). Jeśli już jesteście mistrzami wygrywania, może macie swoje sprawdzone sposoby? Zdradzicie je? Obiecuję, że nikomu nie powiem 😉

Czytaj Dalej

Non classé

DDA – wyrok czy szansa?

Przez na 23 października 2016
DDA, dorosle dzieci alkoholikow

Każdego dnia spotykamy mnóstwo ludzi. Wielu z nich sprawia wrażenie poukładanych, szczęśliwych i spełnionych. Pozory jednak mogą mylić.  Niektórzy, choć wydają się zwyczajni, tak naprawdę czują wewnętrzną pustkę, lęk i bezsilność. Udaje im się oszukać otoczenie, a często nawet samych siebie. Tacy ludzie są wśród nas. Skrzywdzeni, z ogromnym bagażem doświadczeń, których dzieciństwo przesiąknięte jest zapachem alkoholu, a nierzadko również przemocą. Dorosłe Dzieci Alkoholików. Z tym terminem spotkało się zapewne wielu z was. Czy DDA to piętno, które towarzyszy całe życie? Czy jest prawdziwą przeszkodą w budowaniu szczęśliwej przyszłości? Wyrokiem ostatecznym bez możliwości wniesienia apelacji? Poznajcie mój punkt widzenia.

Jestem DDA

Tak, pochodzę z rodziny dotkniętej problemem alkoholowym. Chociaż pierwsze lata mojego dzieciństwa były naprawdę szczęśliwe. Wszystko się zmieniło, gdy skończyłam dziewiąty, a może dziesiąty rok życia. Ojciec zaczął żyć obok nas, jakby zapomniał, że ma rodzinę. Zamykał się w swoim świecie, nie zważając na nic. I nagle zaczął pić.

Mam kilka dobrych wspomnień z dzieciństwa, ale większość została przyćmiona. Zdmuchnięta niczym płomień świeczki. Przez alkohol, kłótnie, wyzwiska, płacz mamy i jej bezradne spojrzenie. Strach w oczach mojego kilkuletniego brata, gdy po raz pierwszy ojciec podniósł na mamę rękę. Przez obojętność ojca w stosunku do nas, dzieci. I wreszcie przez bezradność mamy. My nie rozumieliśmy, dlaczego ona na to wszystko pozwoliła. Długo nie mogliśmy pojąć i w tej niewiedzy się wychowywaliśmy. Tygodnie zmieniały się w miesiące, miesiące w lata. W końcu separacja rodziców, a potem rozwód przyniosły ulgę. Miało być już tylko lepiej.

Na krótko. W życiu mojej mamy pojawił się drugi mężczyzna. Początkowo była sielanka, na świat przyszła moja siostra. Cieszyliśmy się. Jednak szczęśliwe zakończenie okazało się koszmarem. Wódka znowu wygrała. Alkohol, agresja i przemoc wobec matki po raz kolejny stały się nieodłącznym elementem życia rodzinnego. Byłam już nastolatką, rozumiałam dużo więcej. Próby rozmowy z mamą nie przynosiły jednak rezultatu. Bała się samotności bardziej niż bólu fizycznego. Nienawidziła tego człowieka, ale jednocześnie bardzo go kochała. Nie mogłam tego pojąć. Dopiero później dotarło do mnie, że moja mama jest współuzależniona. To dlatego każde rozstanie kończyło się powrotem. Zawsze wtedy iskierka nadziei pryskała we mnie jak bańka mydlana.

Po trzech kolejnych długich latach alkoholizm raz na zawsze zniknął z życia naszej rodziny. A przynajmniej tak mogłoby się wydawać. Ulga, można złapać oddech, wrócić do normalnego życia. Jednak  nic nie miało być już normalnie. Alkohol zniknął, lecz zostały problemy, które przez tyle lat zdążyły urosnąć do ogromnych rozmiarów.

Bilans strat

Dziecko wychowujące się w domu alkoholika, czuje się ograbione z części własnego życia. Jest nieszczęśliwe, często odczuwa strach, bezsilność i samotność. Ma niskie poczucie własnej wartości albo nawet poczucie braku wartości. Czuje się odrzucone, inne, gorsze od rówieśników. Pojawiają się u niego problemy w kontaktach międzyludzkich. To wszystko ma poważne skutki w ich dalszym życiu.

Trudności, z jakimi przyszło mi się zmagać w nastoletnim i dorosłym życiu, to przede wszystkim:

  • niska samoocena i poczucie własnej wartości
  • nieufność i wzmożona kontrola
  • lęk przed odrzuceniem 
  • lęk przed porażką
  • nadmierny perfekcjonizm
  • skrytość,zamknięcie w sobie
  • izolacja, życie w osamotnieniu
  • przejęcie zadań rodzica i objęcie roli doradcy wobec któregoś z nich
  • rozchwianie emocjonalne i zmienne nastroje

Oczywiście problemy te nie pojawiły się równocześnie, lecz stopniowo. Początkowo odczuwałam ogromny wstyd. Czułam się inna, gorsza od rówieśników. To, co działo się w domu, utrzymywałam w tajemnicy. Bałam się, że koleżanki i koledzy zaczną się ze mnie wyśmiewać, gdy dowiedzą się o mojej sytuacji rodzinnej. Chciałam być taka, jak wszyscy. Mieć normalny dom, wspaniałą rodzinę, tak jak inne dzieci. Jednak lęk przed odrzuceniem i brakiem akceptacji nie ustępował. Nasilał się wraz z wiekiem. Zaczęłam zamykać się w sobie, bo czułam, że nikt mnie nie rozumie.

Pojawiły się problemy w nauce. Często przychodziłam do szkoły nieprzygotowana do lekcji. Dotąd wzorowa uczennica, gimnazjum ukończyłam ze średnią 3,3. W liceum było jeszcze gorzej. Całkowicie zamknęłam się w sobie, unikałam rozmów z rówieśnikami. Przerwy spędzałam w bibliotece. Wolałam żyć w izolacji, bo wtedy czułam się bezpieczniej.  Na lekcjach brana do odpowiedzi przy tablicy, nie potrafiłam wydusić z siebie słowa. Często znałam odpowiedź, ale bałam się odezwać. Z obawy przed porażką. Wielokrotnie wracałam na swoje miejsce z oceną niedostateczną.

Ponieważ byłam najstarsza z rodzeństwa, spadła na mnie większość obowiązków.  Musiałam opiekować się małą siostrą w czasie, gdy mama pracowała. Co dzień rano odprowadzałam ją do przedszkola, po lekcjach odbierałam. Trzeba było też przypilnować brata. Podać im posiłek, zająć się. Czułam się przytłoczona, za dużo spadło na moje barki. Miałam wrażenie, że mama tego nie rozumie, za dużo ode mnie wymaga.

To pogłębiło moje problemy w szkole. Czułam się winna całej tej sytuacji. Myślałam, że stać mnie na więcej. Chciałam udowodnić sobie i innym, że nie jestem słaba. Zaczęłam bardzo dużo od siebie wymagać. W różnych dziedzinach życia. Byłam zmęczona, ale postanowiłam, że nie dam za wygraną. O dziwo, maturę zdałam całkiem nieźle. Przede wszystkim pisemną. Ustna była dla mnie prawdziwym wyzwaniem, ale dałam radę, przepuścili mnie. I wtedy nastąpił punkt zwrotny w moim życiu.

Nadzieje

Nie dostałam się na wymarzony kierunek studiów, ale udało się na pokrewny. Cieszyłam się. Pierwszy moment od bardzo dawna, kiedy zaczęłam wierzyć w siebie. To jednak był dopiero początek walki z sobą, ze swoimi słabościami i z przeszłością.

Pierwszym krokiem było podjęcie terapii w Poradni Terapii Uzależnienia od Alkoholu i Współuzależnienia. Pierwsze spotkanie było trudne. Nie wydusiłam z siebie prawie żadnego słowa. Ściskało mnie w gardle. Bałam się również, że mężczyzna nie będzie dla mnie odpowiednim psychologiem. Wiecie, myliłam się. Trafiłam na fantastycznego terapeutę. To, w jaki sposób zachęcił mnie do mówienia. To, jak pomagał mi z uporządkowaniem mojego życia – emocji, myśli, zachowań… tego nie da się opisać. Nie ględził mi godzinami. To ja mówiłam, on słuchał. Nie wyciągał wniosków, pomagał mi je wysnuwać samodzielnie. Terapia trwała 12 miesięcy, jedno spotkanie w tygodniu. Nie żałuję, że tam poszłam. Jeśli ktokolwiek z was boryka się z podobnymi problemami, pomyślcie o tym. Warto.

Postanowiłam również wyprowadzić się z domu. Któregoś dnia pokłóciłam się z mamą. Wtedy wiedziałam już, że nie mogę tam dłużej zostać, ze względu na siebie i na nią. I po prostu to zrobiłam. Spakowałam się i opuściłam dom rodzinny. Odcięłam się na długi czas. Potrzebowałam czasu, by móc zająć się własnym życiem. Z perspektywy lat wiem, że była to dobra decyzja. Nabrałam dystansu. Zyskałam czas, by ochłonąć, a później przebaczyć.

Dodatkowym wsparciem były dla mnie studia. Nauki o rodzinie. To była dla mnie taka druga terapia. Studiowałam dziennie, podejmując jednocześnie różne prace dorywcze. Było ciężko, ale czułam, że wracam do zdrowia. Powoli, małymi krokami otwierałam się na świat, na innych ludzi. Na roku poznałam kilka fantastycznych osób. Zaczęłam nawiązywać bliższe relacje. I chociaż doskwierały mi problemy finansowe, czułam, że powoli odżywam. Któregoś dnia okazało się, że jedna z osób rozmawiała z rektorem o mojej trudnej sytuacji materialnej. Otrzymałam zapomogę i darmowe obiady w bufecie. Byłam wzruszona i pierwszy raz od dawna poczułam, że komuś na mnie zależy. Z dnia na dzień było coraz lepiej.

Szansa

Mówi się, że syndrom DDA to coś, z czym człowiek musi zmagać się całe życie. Oczywiście zgadzam się, że dorastanie w rodzinie dysfunkcjonalnej, a właściwie patologicznej, niesie za sobą wiele negatywnych skutków. Uważam jednak, że ten bolesne rany można wyleczyć. Przyszłości wcale nie trzeba budować na przeszłości.

Najważniejsza jest świadomość, że problem istnieje. Jeśli będziemy oszukiwać sami siebie i udawać, że wszystko jest w porządku, nigdy się nie uwolnimy. Utkniemy w martwym punkcie razem ze swoim bólem. Ale ważne jest również to, aby wierzyć, że te wszystkie trudności można pokonać. Że DDA to nie wyrok. Według mnie, bardzo trafnie ujęła to w jednym z wywiadów Elżbieta Królak, psychoterapeutka pracująca w ośrodku Intra:

Czasem bywa, że ktoś przychodzi pierwszy raz i pytam, co go sprowadza, a on mówi od razu: „Jestem DDA”. Tak jakby to DDA miało być kluczem, wytrychem i w ogóle wszystko tłumaczyć. Myślę, że można się bardzo przywiązać do tego, i przez taki tylko pryzmat patrzeć na siebie. To byłaby szkoda, to uproszczenie i ograniczenie dla człowieka. Owszem, ważna jest identyfikacja – rozpoznanie, że był w rodzinie problem alkoholowy, że byłem wychowany w warunkach często zagrażających życiu lub zdrowiu, że to wpłynęło na to, jaki jestem. Potrzebny jest czas, żeby zanurzyć się w te doświadczenia, żeby przeżyć i zamknąć to, co miało miejsce wtedy. Oczywiście, że nie zmieni się historii życia, ale można nie być aż tak do niej przywiązanym. Nie potrzeba się tą przeszłością obciążać przez całe życie. Da się tych obciążeń pozbyć, albo chociaż się od nich oddalić. I można iść dalej.

Pomimo bolesnych doświadczeń, można i trzeba próbować budować udane życie, przyszłość. Jeśli istnieje bliska osoba, która nam w tym pomoże, na pewno będzie łatwiej. To jednak nie znaczy, że nie da się unieść bagażu przeszłości całkiem samemu. Znam osoby, którym się udało. Mają rodziny, dzieci, są szczęśliwi i cieszą się każdym dniem. Ja miałam wsparcie przyjaciół, choć nie od samego początku. To jednak nie jest ważne. Najważniejsze, że miałam chęć i odwagę zawalczyć o siebie.

Korzyści

Według mnie DDA to nie wyrok. Tak trudna przeszłość niesie za sobą wiele bolesnych przeżyć i problemów w późniejszym funkcjonowaniu, ale daje również pewne wyposażenie. Przede wszystkim olbrzymią wytrzymałość i siłę napędowa do życia. Oprócz tego – duża wrażliwość i empatia. Osoby z tak bolesną przeszłością często lepiej niż inni rozumiemy ludzi, ich odczucia i potrzeby.

Wszystkie te bolesne doświadczenia w pewnym sensie mnie ukształtowały. Patrzę na życie z innej perspektywy. Nabyta wrażliwość skłoniła mnie do wyrażania siebie, realizowania swoich pasji. Piszę wiersze, brzdąkam na gitarze i komponuję własne piosenki. Prowadzę bloga. To wszystko daje mi ogromną radość. Wiele osób z syndromem DDA coś tworzy, mają różne talenty i rozwijają je.

Trudne doświadczenia skłaniają do poszukiwania rozwiązań, do pracy nad sobą. Ja nauczyłam się rozpoznawać i kontrolować emocje. Poznałam siebie bliżej. Odkryłam swoje niedociągnięcia, ale i możliwości. Dostrzegłam, jakie talenty we mnie drzemią. Takie samodoskonalenie pozwala sięgnąć do potencjału, którego nie da się odkryć bez silnej potrzeby pracy nad sobą.

Świadomość cech i umiejętności nabytych poprzez dorastanie w rodzinie alkoholowej można przeobrazić w nasz oręż. Tego życzę wszystkim osobom, które o swoim dzieciństwie próbują za wszelką cenę zapomnieć.

Czytaj Dalej

Non classé

Poniedziałek da się lubić

Przez na 17 października 2016
poniedziałek da się lubić

Tydzień ma aż (a może tylko) siedem dni.  A jednak to poniedziałek najczęściej staje się przedmiotem kpin i złośliwości. O nim powstają popularne memy i cięte dowcipy. Chyba nikomu  nie trzeba tłumaczyć, skąd ta niechęć. Powrót do obowiązków, koniec laby i obijania się, znowu cały tydzień pracy/szkoły – to najczęstsze skojarzenia związane z tym dniem. Nawet jeśli nie mówimy tego głośno, to zapewne takie myśli często pojawiają się w naszej głowie.

Prawda jest taka, że poniedziałek naprawdę da się lubić. Ja lubię i nie wstydzę się do tego przyznać. I uważam, że każdy ma do tego predyspozycje. To przecież my sami przypięliśmy poniedziałkowi łatkę „pożeracza dobrego samopoczucia”. Wystarczy spojrzeć z innej perspektywy i przekonać się, że…

nie taki Monday straszny, jak go malują

Nie chce mi się wierzyć, że nigdy nie spotkało was nic przyjemnego w poniedziałek. Może usłyszeliście coś miłego, dostaliście informację o przyjęciu do wymarzonej pracy albo przyszła do was pocztówka od przyjaciela. Coś kiedyś musiało się wydarzyć akurat w ten dzień tygodnia. Ja na przykład w poniedziałkowy poranek przyszłam na świat. Uprzedzę wszelkie pytania – tak tak, moja mama również miło wspomina tę sytuację… tak się pchałam do wyjścia, że poród długo nie potrwał ☺ Mnóstwo innych ciekawych rzeczy spotkało mnie w poniedziałek (np. odbiór dyplomu licencjata, juppi!), jednak nie chodzi o to, żeby je teraz tutaj wszystkie wymieniać. Po prostu warto szukać pozytywów. Staram się zawsze znaleźć powód do uśmiechu, nawet w drobnych rzeczach. Na przykład krewetki – takie małe stworzonka, a ile radości, gdy mam je przed sobą na talerzu, o!

Warto planować coś miłego i relaksującego na ten dzień. Spacer, wypad na lody lub ciacho, a może aktywny odpoczynek na basenie – możliwości jest naprawdę sporo. Dobrze też jest w ciągu całego tygodnia na bieżąco wykonywać swoje powinności, tak by po niedzieli nie zafundować sobie prysznica niewykonanych obowiązków. To nie jest ani przyjemne, ani zdrowe. Systematyczność sprzyja dobremu samopoczuciu, na co dzień.

Włączcie pozytywne myślenie i nie wybiegajcie gdzieś daleko naprzód. Piękne i ciekawe momenty zdarzają się każdego dnia, niezależnie od jego nazwy. Wtorek, czwartek czy sobota to tylko słowa, które pomagają nam utrzymać porządek w życiu.  To od nas zależy, czy poniedziałek da się lubić.
A co wy myślicie? Da się lubić czy nie?

Reaktywacja bloga

Jak już pewnie zauważyliście, po kilku miesiącach wróciłam do żywych. Dziękuję, że czekaliście – to wiele dla mnie znaczy. Teraz już nie zamierzam znikać ☺ Na blogu zmiany. Własna domena, nowa nazwa. Już nie Przymiotnik, a halmanowa.pl. Zmienił się też nieco wygląd, mam nadzieję, że na lepsze. Do szczęścia brakuje mi jedynie logo i nagłówka, ale to kwestia czasu. Pierwszy wpis już za mną – popełniony, jak widać, w poniedziałek. Życzę wam, drodzy czytelnicy, by czas spędzony u mnie nie był czasem straconym. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, żebyście się tutaj dobrze czuli. Miłego dnia!

Czytaj Dalej

Non classé

Miniatura i tytuł posta błędnie wczytywane przez Facebooka

Przez na 28 lutego 2016
miniatura posta, facebook

Być może niektórym z Was zdarzyła się taka sytuacja. Chcieliście udostępnić na Facebooku link do najnowszego wpisu na blogu. Jednak zdjęcie lub tytuł zostały nieprawidłowo „zaciągnięte”. Dlaczego tak się dzieje? Najczęstszą przyczyną jest brak w kodzie szablonu bloga metadanych Facebooka. Jeżeli posiadacie bloga na platformie, która pozwala dokonać edycji kodu html w sekcji <head>, możecie zastosować poniższe rozwiązanie. Pokażę to na przykładzie bloggera.

Jak umieścić kod metadanych Facebooka na bloggerze?

1. Wchodzimy w Szablon, następnie klikamy Edytuj kod HTML

2. Klikamy CTRL + F i odnajdujemy w kodzie znacznik <b:skin>

3. Tuż nad nim wklejamy poniższy kod:

 

4. Zapisujemy szablon.

Jak usunąć nazwę bloga z tytułu wpisu w linku na Facebooku?

Mam jeszcze jedną ciekawostkę, która być może zainteresuje osoby korzystające z bloggera. Szukałam w Internecie wskazówek dotyczących nurtującej mnie kwestii. Mianowicie: kiedy udostępniałam wpis z bloga na Facebooku, automatycznie wczytywał się nie tylko tytuł wpisu, ale i nazwa bloga. Najlepiej pokazuje to poniższa grafika:
Jak widzicie, pierwotnie tytuł wyglądał tak – Przymiotnik: Tytuł posta na blogu. Chciałam pozbyć się nazwy bloga i zostawić sam tytuł posta. Szperałam po sieci, grzebałam odrobinę w kodzie szablonu i wreszcie znalazłam rozwiązanie. Postanowiłam się z Wami podzielić tą tajemnicą ☺ Wystarczy dokonać jednej prostej zmiany w kodzie metadanych Facebooka (patrz: poprzednia część tego wpisu).

Jeśli już umieściliśmy kod metadanych w kodzie szablonu, odnajdujemy go. Jeśli nie, wklejamy go w notatnik, edytujemy, i dopiero wtedy umieszczamy w szablonie.

1. W kodzie metadanych odnajdujemy poniższy fragment:

 

2. Znacznik data:blog.pageTitle zamieniamy na data:blog.pageName.
3. Zapisujemy zmiany.

I ot, cała filozofia. Wszystko dlatego, że znacznik data:blog.page.Title jest odpowiedzialny za wstawianie tytułu bloga, natomiast znacznik data:blog.pageName dotyczy tylko tytułu podstrony (w tym wypadku tytułu posta).
Mam nadzieję, że ten krótki poradnik okaże się pomocny! Pozdrawiam ☺

Czytaj Dalej

Non classé

Checkup – luty 2016

Przez na
podsumowanie miesiaca, luty

Luty, luty i po lutym. Za chwilę marzec i tak długo wyczekiwana wiosna. Czy to nie optymistyczna myśl? Wszystko znów będzie budzić się do życia. Ja też. Bo zimą jestem zdecydowanie mniej aktywna. To trochę tak, jakbym zapadła w długi zimowy sen. Rano ciemno, popołudniu ciemno i dzień minął nie wiadomo kiedy, a tu nic nie zrobione. Pochmurne dni rozleniwiają i pozbawiają energii, ale koniec z tym! Czas zrobić download sił witalnych, które wyssała ze mnie zimowa aura. I oczywiście podzielić się z Wami. Na dobry początek mam linkowy poczęstunek – zestawienie ciekawych wpisów, które powstały na różnych blogach w lutym ☺

Blogowanie

Na pierwszy ogień wpis Justyny z justekmakemesmile.pl o tym, co zyskujemy prowadząc bloga. Autorka pisze o umiejętnościach, jakie zdobywamy podczas blogowania, a także podpowiada, w jaki sposób wykorzystać je przy tworzeniu CV. Dodatkowo grupuje te umiejętności według wymagań związanych z różnymi stanowiskami. Mnóstwo konkretów! Justyna przygotowała naprawdę porządny kawał tekstu. Ma on nie tylko charakter informacyjny, ale jest również motorem napędowym do dalszego samodoskonalenia ☺

O korzyściach z blogowania pisze również Dominika z headdivided.pl. Wymienia ich aż 11, opierając się na osobistych doświadczeniach. Jednym z plusów jest dla niej motywacja do rozwoju i pracy nad sobą. Koniecznie zajrzyjcie – to dobra okazja, by przemyśleć swoje podejście do tego tematu.

A skoro już jesteśmy przy rozwoju… Beata z vademecumblogera.pl popełniła wpis o tym, jak rozwijać bloga. Jej przemyślenia oparte są na przykładzie swoim i innych blogerów. Autorka wysnuwa ciekawe spostrzeżenie – dla rozwoju naszego bloga ważne jest zarówno to, co robimy online, jak i offline.

Z humorem

Paweł z bwotr.pl całkiem niedawno opisał swoje przygody z kluczami i zamkami (i nie chodzi tu o budowle warowne). Jego tekst, opatrzony wysoką dawką humoru, to prawdziwy rarytas. I doskonała odskocznia od ciężkiego dnia. Koniecznie przeczytajcie ten oraz inne pogodne wpisy Pawła.

Na blogu sarkazmprzykawie.blogspot.com Hania umieściła bardzo zabawny tekst o zawartości zlewu i bałaganie – nieuniknionych skutkach obecności dziecka w domu. A wszystko okraszone odrobiną ironii i garstką żartobliwości. I nie mogłabym nie wspomnieć o konkursie, jaki autorka stworzyła na potrzeby tego wpisu – a jaki to konkurs i co jest do wygrania? Musicie zobaczyć sami ☺

Niesamowicie rozbawił mnie film o ojcu, który do tematu usypiania dziecka podszedł bardzo kreatywnie. Jeszcze nie widziałam malucha, który zapadałby w sen w takim tempie:

Co jeszcze w trawie piszczy

Nie wiem, co piszczy. Wiem natomiast, że gdzieś tam jest Sparsh, 12-letni chłopiec o niesamowitej charyzmie i ogromnym potencjale. Jest chory na wrodzoną łamliwość kości, ale to nie jest dla niego przeszkodą w spełnianiu swoich pasji. Dla mnie ten chłopak jest inspiracją. Niedawno nagrał swój cover utworu Eminema, możecie go posłuchać tutaj:

Gosia z antyterrorystka.blogspot.com opisała swoje przemyślenia dotyczące kradzieży w sklepie. Dlaczego przywłaszczenie cudzej własności nie powinno mieć żadnego wytłumaczenia. I jak się to ma do wychowywania dziecka. Pouczający i życiowy tekst.
A na sam koniec koniecznie zajrzyjcie na pociagdozycia.blogspot.com. Basia zdradza, jak to jest być szczęściarą. Jak się okazuje, zdobywanie nagród w konkursach uwalnia twórcze myślenie. Zobaczcie, jak talent może dopomóc szczęściu.

Na blogu

W tym miesiącu w moich skromnych blogowych progach pojawiło się kilka wpisów. Największą popularnością cieszy się tekst o platformach e-learningowych. W tym zestawieniu znajdziecie polskie i zagraniczne serwisy, które udostępniają darmowe kursy online.
Z okazji Dnia Bezpiecznego Internetu i akcji „Internet Pamięta” organizowanej przez Fundację Ocaleni popełniłam wpis o bezpieczeństwie dzieci w sieci.

I oczywiście odbyła się druga edycja projektu „Przekaz książkowy”. Korzystając z okazji, bardzo zachęcam Was do udziału w kolejnej edycji, która pojawi się na blogu już wkrótce!

To tyle. Kolejne podsumowanie już za miesiąc ☺ A tymczasem życzę Wam udanego miesiąca!

Czytaj Dalej