książki

„Nie licząc kota czyli kolejna historia miłosna” – Kasia Bulicz-Kasprzak

20 stycznia 2017
kot, book, ksiazka, kasia bulicz-kasprzak

Wiecie, koty nie należą do grona moich faworytów. Zawsze myślałam o nich jak o charakternych, złośliwych i nieposłusznych istotach, które w nosie mają wszystko, poza dobrym żarciem (wiem, wiem, narażam się… ☺). Beznadziejny materiał na domowego pupila. Dlatego trzymając w rękach debiutancką książkę Nie licząc kota czyli kolejna historia miłosna, zastanawiałam się, czy to dobry wybór. W tym zadumaniu przemknęłam bibliotecznymi alejkami, docierając do kolejki do lady. Kiedy wreszcie uznałam, że może jednak wybiorę coś innego, za mną zdążyło się już ustawić kilka osób. Cóż, głupio było zawracać. Ostatecznie książka trafiła na moje konto. I tak oto przyszło mi zmierzyć się z powieścią Kasi Bulicz-Kasprzak – autorki, o której nie wiedziałam nic. I z kotem, o którym wiedziałam tyle, że na pewno jest wredny.

Główną bohaterką powieści jest Joanna Poraj, młoda kobieta, która wykłada literaturę angielską na uczelni. Mieszka w Warszawie, od trzech lat jest w stałym związku z Łukaszem. Ma wszystko, czego potrzebuje do szczęścia – ukochanego mężczyznę u boku, mieszkanie, pracę. Wydawałoby się, że osiągnęła życiową stabilizację, a jednak… Wieść o śmierci ciotki burzy jej dotychczasowy spokój. Początkowo Aśka odsuwa tę sprawę na boczny tor. Nie pojawia się na pogrzebie. Boi się konfrontacji z przeszłością. Wciąż czuje żal i złość do ciotki, która kilkanaście lat temu zastępowała jej rodziców, a także do miasteczka, z którego uciekła. Jednak wiadomość o czekającym spadku zmusza Joannę do wyjazdu w rodzinne strony. 
Na miejscu szybko zauważa, że choć wiele się zmieniło, pewne rzeczy pozostają takie same. Przemierzając dobrze znane uliczki, często trafia na znajome twarze. Te przypadkowe spotkania bardzo Aśkę irytują. Wizytę w miasteczku kobieta traktuje jako przykry obowiązek. Nie posiada żadnych miłych wspomnień związanych z tym miejscem. W trakcie załatwiania spraw spadkowych odlicza dni do powrotu do domu. Okazuje się, że jej pobyt będzie nieco dłuższy, niż początkowo zakładała. Pozostaje więc uzbroić się w cierpliwość. A tę notorycznie sprawdza kot – bonus do odziedziczonego mieszkania. Dodatkowego bagażu doświadczeń dostarcza Aśce również upierdliwa sąsiadka Lucynka. Kobieta nie podejrzewa, że ten pobyt wiele zmieni w jej życiu. 
Muszę przyznać, że Nie licząc kota czyli kolejna historia miłosna to był ewidentnie dobry wybór. Jeśli ktoś potrafi stworzyć opowieść niebanalną i świeżą, jednocześnie idąc dawno przetartym szlakiem fabularnym – to Kasia Bulicz-Kasprzak na pewno. Historia jak wiele innych, można pomyśleć. Jednak niezwykle ujęła mnie swoją prawdziwością. Są tu bohaterowie z krwi i kości, jakby wcale nie zostali wymyśleni, a po prostu w całości przeniesieni z realnego życia na karty powieści. Jest także prosty, a zarazem żywy język. A ponad tym wszystkim jest wszechobecny humor. Zwłaszcza kąśliwe uwagi kota (a mówiłam, że będzie wredny!) nie uszły mej uwadze:

A dziś pojawiła się nowa człowiek. (…) Postanowiłem lepiej jej się przyjrzeć. To było najgorsze doświadczenie w całym moim życiu. 

Te kocie przemyślenia kilkakrotnie pojawiają się w książce. Przyznam, że żałuję. Bo było ich zdecydowanie za mało! Zresztą cała relacja kot – Aśka powodowała u mnie nagłe napady śmiechu. Zwierzak i jego nowa właścicielka zdecydowanie nie przypadli sobie do gustu. Między innymi dlatego polubiłam Aśkę od samego początku. To kobieta, z którą nie jeden raz się utożsamiałam w trakcie lektury. A najbardziej podobało mi się jej narzekanie na sąsiadkę i na kota właśnie…

Mieszkałam z dwiema istotami, których nie lubiłam, Kot miał jednak tę przewagę nad Lucynką, że nie mówił.

Ta książka pozytywnie mnie zaskoczyła. Przedstawia historię zwyczajną – taką, jaka może się przydarzyć każdemu. Ta zwyczajność doskonale współpracuje z poczuciem humoru autorki. Dowcipne dialogi bohaterów i monologi kota dodają tej powieści szczyptę wyjątkowości. Czy polecam? Jak najbardziej! To dobra lektura na jeden z tych zimowych wieczorów, kiedy szukamy czegoś na poprawę nastroju. Polecam zwłaszcza miłośniczkom literatury kobiecej.

  • Tytuł: Nie licząc kota czyli kolejna historia miłosna
  • Autor: Kasia Bulicz-Kasprzak
  • Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
  • Rok wydania: 2012
  • Liczba stron: 288   

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Czytam, bo polskie organizowanym przez Poligon Domowy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *