książki

“Biuro przesyłek niedoręczonych” – Natasza Socha

Przez na 5 grudnia 2016
list, przesylka, ksiazka, recenzja

Długie zimowe wieczory to idealny czas na kawał dobrej, wciągającej książki. Mile widziane lektury, które pozytywnie człowieka nastroją i wywołają na twarzy szczery uśmiech. Takie jest właśnie Biuro przesyłek niedoręczonych Nataszy Sochy. Piękna opowieść o sile dobra i miłości, o tęsknocie i nadziei. Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę? Czy to nie jest jedynie ckliwe romansidło? 

Główni bohaterowie

Zuzanna jest młodą dziewczyną, która opuszcza dom rodzinny i w odległym miasteczku zatrudnia się w biurze przesyłek niedoręczonych. Jej rozstanie z matką nie jest przypadkowe. Bohaterka próbuje uporać się z wyrzutami sumienia, które dotąd nie dawały jej spokoju. Wierzy, że zmiana otoczenia dobrze jej zrobi. Zuzanna wkrótce będzie miała niepowtarzalną okazję, by sobie wybaczyć. I nie tylko! Jej wrażliwość, dobroć i upór odmienią również życie kilku innych osób. 
Mila, współpracownica Zuzanny, uwielbia nosić szale, a nieodłączną częścią jej życia są zioła, które hoduje w doniczkach. Odpisuje dzieciom na listy wysłane do Świętego Mikołaja, a odgórne zasady nigdy nie są dla niej przeszkodą, by posłać w świat odrobinę dobra. Choć kobieta może wydawać się odrobinę dziwaczna, tak naprawdę jest prawdziwym wcieleniem wrażliwości i troski. 
Pan Stanisław to zgryźliwy starszy pan z charakterkiem. Żyje zamknięty w swoim świecie, nie wpuszczając nikogo do środka. Do momentu, gdy w jego życiu pojawia się uparta sąsiadka – Zuzanna – z przemoczonymi skarpetkami. Okazuje się wówczas, że pod maską obojętności i złośliwości kryje się znacznie więcej. 
Karolina jest łotopałanką i wierną towarzyszką Zuzanny. Jak każdy zwierzak, potrzebuje uwagi i  troski, więc usilnie o to zabiega każdego dnia.  Miewa humory, potrafi strzelić focha, a czasem zrobić psikusa. Jest postacią zabawną i niezwykle sympatyczną.
Gaspar i Tekla to dwoje ludzi, którzy od 38 lat próbują się spotkać. Uniemożliwia im to pewna niefortunna pomyłka. Co roku wysyłają do siebie listy, które trafiają do biura przesyłek niedoręczonych. Zuzanna poznaje ich historię i postanawia zrobić wszystko, aby doszło do spotkania.

Wyjątkowa opowieść

Biuro przesyłek niedoręczonych to niezwykła powieść. Są momenty zabawne, które malują na twarzy szeroki uśmiech. Są również takie, które skłaniają do refleksji. A najwięcej jest tych wzruszających, które zagnieżdżają się nie tylko w pamięci, ale i głęboko w sercu. To opowieść o uczuciu, które dobrze znamy, a jednak na każdym kroku nas zaskakuje. O miłości, która potrafi być tak silna i głęboka, że nie złamie jej żadna próba. Ta historia uświadamia nam również, że pierwiastki dobra są wszędzie wokół nas. I w nas samych również. Czasem wystarczy drobny gest, by czyjeś życie nabrało żywszych barw. 
Natasza Socha stworzyła książkę, z której bije prawdziwie zimowa, przytulna atmosfera. Choć na pierwszy rzut oka może się wydawać zbyt słodka, całkiem przyjemnie się ją czyta. Mnie wciągnęła na kilka dobrych godzin! I w chwili, gdy przewróciłam ostatnią stronę, poczułam nutkę żalu, że to już koniec. 
Jeśli lubicie romantyczne historie, takie rozgrzewające i dostarczające mnóstwa pozytywnej energii, to zachęcam do sięgnięcia po Biuro przesyłek niedoręczonych. Jestem pewna, że z taką lekturą  w ręku zimowy wieczór nie będzie ani nudny, ani smutny.
  • Tytuł: Biuro przesyłek niedoręczonych
  • Autor: Natasza Socha
  • Wydawnictwo: Pascal
  • Rok wydania: 2016
  • Liczba stron: 302

Czytaj Dalej

Non classé

Checkup – listopad 2016

Przez na 30 listopada 2016
checkup, podsumowanie, listopad

Minął listopad i powoli jesień dobiega końca. Pogoda jaka była, każdy widział za oknem. Dominował deszcz, wiatr, pochmurne niebo, a nierzadko również gęste mgły. Słońce pokazywało się rzadko. Szczerze mówiąc, doprowadzało mnie to do furii. Jesienna szarówa nie wpływa dobrze na mój nastrój. Momentami, raz po raz ziewając, czułam się jak suseł, który nie może znaleźć sobie miejsca. Czas więc na coś pozytywnego! Checkup, czyli podsumowanie listopada w blogosferze. Jestem bardzo ciekawa, czy spodobają wam się moje znaleziska.

O dzieciach i rodzicach słów kilka

Szperając w sieci, całkiem przypadkowo trafiłam na bloga odnova.net. Jego autorka, Karolina, jest psychologiem, fizjoterapeutką, blogerką i mamą w jednym – ot, taki ciekawy “pakiet” ☺ Bardzo spodobał mi się jej najnowszy wpis: Jak powiedzieć NIE mówiąc TAK. 9 faktów, które każdy rodzic powinien znać. Generalnie przed każdym rodzicem stoi trudne zadanie – egzekwowanie od dziecka pewnych określonych zachowań. Jeśli istnieją skuteczne sposoby na to, by pociecha nas słuchała, to o nich właśnie wspomina Karolina. W jej wydaniu nie jest to jedynie wypunktowana lista skutecznych rad, ale również liczne przykłady z życia wzięte. To one sprawiły, że wpis wydał mi się naprawdę wyjątkowy.
Z kolei na blogu katarzynagrzebyk.pl powstał niezwykle ważny wpis o tym, dlaczego warto zapisać dziecko do biblioteki. Kasia rozwiewa wszelkie wątpliwości co do tego. A ja, opierając się na swoich własnych wspomnieniach z dzieciństwa, popieram jej argumenty w stu procentach. Jak daleko sięgam pamięcią, biblioteki zawsze mi towarzyszyły i dziś widzę tego mnóstwo pozytywów. Dla mnie biblioteki zawsze były jak azyl. Czułam się bezpiecznie w otoczeniu książek. Mój mały świat, który znałam najlepiej. I niewątpliwie w dużej mierze to on mnie kształtował.

Na poprawę apetytu

Zgadnijcie, na ile blogów kulinarnych zaglądam regularnie? Na żaden. Jest jednak pewne miejsce w sieci, które mnie kulinarnie inspiruje, choć blogiem kulinarnym nazwać go nie mogę. Jeden mały skrawek Internetu, gdzie autor na talerzu podaje swym gościom… No właśnie, co? Pełną ciepła atmosferę, cudne teksty, które poruszają serce. A oprócz tego… domowej roboty lizaki  ☺ W sam raz dla łakomczuchów.
A skoro już wspomniałam o jedzeniu… Marta z bloga marhericrafts.pl to jedna z nielicznych kobiet, jakie znam, która zajmuje się majsterkowaniem. Nic zresztą dziwnego, jest inżynierem! A na swojej stronie pisze m.in. o praktycznym i prostym urządzaniu wnętrz, choć nie tylko o tym. Ostatnio popełniła wpis o tym, jak pakować, aby nie marnować. Muszę przyznać, że nie znałam wszystkich sposobów i cieszę się, że mogłam dowiedzieć się kilku nowych rzeczy.

Blog, którego nie szukałam…

… bo sam do mnie przywędrował. Gdzieś tu, na moim blogu, jego autor skomentował jeden z moich wpisów. I tak mnie zaintrygował, że na wizytę odpowiedziałam wizytą. Czarna Skrzynka – blog, który po prostu chce się czytać. Autor bardzo umiejętnie żongluje i słowami, i emocjami czytelnika. Jego teksty po prostu wciągają. Przynajmniej moja osoba została pochłonięta na kilka dłuugich chwil. Sami zresztą zajrzyjcie, choćby do najnowszego wpisu o zasadach życiowych.

Niezwykły taniec

Muszę się przyznać bez bicia, że taniec nigdy mnie nie pociągał. Dopóki gdzieś nie natrafiłam na ten występ z brytyjskiego talent show. Sam pomysł jest niezwykle ciekawy, a kiedy patrzy się na wykonanie… Aż zachciało mi się wybrać z mężem na kurs tańca towarzyskiego!

***

Mam nadzieję, że podobał wam się listopadowy checkup. Jeśli buszowaliście w blogosferze i trafiliście na ciekawe wpisy, zachęcam do podzielenia się linkami w komentarzach. A tymczasem życzę owocnego i przyjemnego grudnia.

Czytaj Dalej

książki

“Niedomówienia” – Anna Sakowicz

Przez na 28 listopada 2016
Anna Sakowicz, niedomowienia, ksiazka, powiesc
“Niedomówienia” to pierwsza książka Anny Sakowicz, jaką miałam okazję przeczytać. Choć o autorce słyszałam nie raz, do tej pory jej nazwisko żyło jedynie w mojej świadomości. Nadszedł czas na zmiany. Zaciekawiona recenzją Antyterrorystki, zdecydowałam się nabyć własny egzemplarz i czym prędzej zabrałam się za lekturę. Jakie są moje wrażenia? Tego dowiedziecie się w kolejnych akapitach.

Lekkie pióro

Pierwsze, co mnie zaskoczyło, to niezwykła lekkość oraz spójność. Język, jakiego używa autorka, buduje niezwykle przyjemną atmosferę i dodaje realizmu. Opisywane wydarzenia trzymają czytelnika cały czas w delikatnym napięciu. Opisy miejsc i postaci są ciekawe, momentami zabawne – a przy tym niezwykle naturalne. Nie ma tu miejsca na nudę! Wszystko to sprawia, że chce się czytać dalej i dalej, przewracając kolejne strony powieści.

Główna bohaterka

Janka, kobieta w średnim wieku, pracuje w drukarni. Swoją miłość do czcionek i druku odziedziczyła po dziadku i ojcu. Zaś Gutenberga traktuje jak swojego mentora, dlatego egzemplarz każdej książki wydanej w drukarni zanosi pod jego pomnik. Choć początkowo Janka nie wydaje się aż tak niepoukładana, przy bliższym jej poznaniu okazuje się, że problemy sercowe z partnerem to jedynie wierzchołek góry lodowej. Kuleją również jej relacje z rodzicami oraz świadomość własnej tożsamości. Bałagan życiowy głównej bohaterki jest odniesieniem do problemów wielu młodych ludzi, nie tylko nastolatków.

Pozostałe postacie

Antek, przyjaciel i wspólnik Janki, to mężczyzna twardo stąpający po ziemi. Wiecie, taki co to ma łeb na karku i wie, czego chce. Jest jednak niezwykle troskliwy i wyrozumiały. Niezależnie od podejmowanych przez Jankę kroków, wspiera ją i zawsze wyciąga pomocną dłoń. Postać Antka to uosobienie prawdziwej przyjacielskiej relacji.
Honorata, kuzynka Janki, to postać niezwykle barwna. Naiwna, nieporadna i chwilami bezmyślna,  a przy tym niezwykle zabawna, doprowadza czytelnika do nagłych napadów śmiechu. Choć, z drugiej strony, okazuje się być szczerą i troskliwą osobą. Jej postawa skłania do pewnych przemyśleń, nad tym, co się w życiu naprawdę liczy i czym jest szczęście.
Łukasz, były partner Janki, również ma duży wkład w całą tę historię. Zachowania, jakie przejawia w stosunku do płci przeciwnej, jest mocno związane z jego przeszłością. Jednak czy to może być jakimkolwiek usprawiedliwieniem? Niewątpliwie Łukasz jest postacią negatywną. Takim czarnym charakterem. Choć czy na pewno on jeden? 

Fabuła

Jankę poznajemy w momencie, gdy jej związek z Łukaszem wisi na włosku. Wkrótce para rozstaje się, a sfrustrowany były partner nie chce odpuścić i obiecuje, że jeszcze się odegra. Złożoną obietnicę wkrótce spełnia, porządnie mieszając w życiu kobiety. Tymczasem prawie całą uwagę Janki zajmują tajemnicze zdjęcia, które ktoś zostawia przy pomniku Gutenberga w miejsce książek. Bohaterka podejmuje małe prywatne śledztwo, którego finał będzie zaskakujący. I jednocześnie pouczający.
W międzyczasie Janka pracuje nad reportażem o Biblii Gutenberga uratowanej przed Niemcami. Świadkiem tych wydarzeń był dziadek kobiety. Dokuczają jej problemy w relacjach z rodziną. Jakby tego było mało, w odwiedziny przyjeżdża kuzynka Honorata. Te zawirowania w życiu Janki stawiają przed nią wiele trudnych pytań, na które prędzej czy później będzie musiała sobie odpowiedzieć.  

Podsumowanie

Najnowsza powieść Anny Sakowicz jest doskonałym przykładem na to, że nie tylko kryminały i thrillery potrafią wciągnąć bez reszty. Z pachnących drukiem stron bije niezwykła autentyczność. Widać również ogromną pasję autorki, jej szacunek i zamiłowanie do literatury. Książka ma intrygujący i bardzo trafny tytuł. Zakończenie bowiem pozostawia czytelnika z wieloma pytaniami i niedopowiedzeniami. Czułam przez to lekki niedosyt, chciałam, żeby ta historia toczyła się dalej i dalej. Jednak autorka daje szansę czytelnikowi. Na wybór własnych czcionek i dopisanie finału zgodnie z tym, co podpowiada serce.
Książka mnie zachwyciła i od tej chwili twórczość Anny Sakowicz żyje nie tylko w mojej świadomości, ale i w sercu.

  • Tytuł: Niedomówienia
  • Autor: Anna Sakowicz
  • Wydawnictwo: Szara Godzina
  • Rok wydania: 2016
  • Liczba stron: 304


A wy znacie powieści Anny Sakowicz? Podobają wam się? A może dopiero zamierzacie sięgnąć po którąś z powieści tej autorki. Koniecznie podzielcie się wrażeniami w komentarzach ☺

Czytaj Dalej

Non classé

Mój mąż to gadżeciarz

Przez na 25 listopada 2016
mezczyzna, gadzety, hobby
Jesienny sobotni poranek. Mglisto, szaro i wietrznie – pogoda nie zachęca do wyjścia z domu. Idealny czas na porządki! Szmatka w dłoń i zabieram się za wycieranie kurzy. Stop, stop, stop. Przewijanie do tyłu włączone. Jeszcze chwila… gotowe! No, to teraz od początku. Z szuflady wyciągam taśmę zabezpieczającą i za jej pomocą dokładnie oddzielam męską strefę. Biurko, półki, szafki, skrzynki z narzędziami. Uff, nareszcie. Teraz mogę sprzątać! Rozpylam pronto na gładką powierzchnię mojego biurka i przecieram ściereczką. Żadnych przeszkód, żadnych zbędnych przedmiotów. Cudownie! Wystarczy psiknąć i przetrzeć. Bez podnoszenia stu tysięcy różnych drobnych przedmiotów. Gadżetów, gadżecików! Mąż sam posprząta swoją strefę. To jego sprawa. Brzemię gadżeciarza.

Charakterystyka gadżeciarza

Gadżeciarz, jak sama nazwa wskazuje, kocha gadżety. Czyli co? Pendrivy, smartwatche, sprzęty grające, bajeranckie latarki, breloczki, narzędzia, części komputerowe czy samochodowe, figurki postaci filmowych – trudno powiedzieć, na czym kończy się gadżetowa lista. Nie jestem pewna, czy w ogóle ma koniec. Gadżeciarz niczym gąbka chłonie wszelkie nowinki technologiczne, wydymając przy tym policzki i wytrzeszczając oczy jak żaba. On chce to mieć! Musi to mieć. Jest jak chłopiec zamknięty w dorosłym ciele. A dziecko, jak to dziecko – zabawki mieć musi. Jedyne, co odróżnia jego specyficzne zainteresowania od obsesji, to planowanie. Gadżeciarz nie leci do sklepu na łeb, na szyję, aby kupić wymarzony przedmiot. Najpierw musi się rozeznać w temacie. Przeszukuje Internet w poszukiwaniu opinii, rekomendacji. Ogląda prezentacje na Youtube, sprawdza ceny w sklepach stacjonarnych i internetowych. Pyta znajomych. I wtedy dokonuje zakupu. Oczywiście, zdarzają się wyjątki od tej reguły. Czasem wypatrzy coś bezpośrednio w sklepie i nie ma zmiłuj. Uprze się i już. A jak nie dostanie tego co chce? Strzela focha. 

Gadżeciarz jako mąż

W roli męża sprawdza się nie najgorzej. Tu posprząta, tam pozmywa, po pracy rozsiądzie się w fotelu z pilotem w dłoni. Kran kapiący naprawi i nawet pranie czasem włączy. Jest odpowiedzialnym, troskliwym i kochającym mężem. Na pierwszy rzut oka niewiele różni się od męża nie-gadżeciarza. Tyle, że jego równie troskliwa i kochająca żona włosy rwie sobie z głowy, gdzie te wszystkie jego gadżety pomieścić. W komodzie miejsca już nie ma, regał też wypchany po brzegi. Pawlacza lepiej nie otwierać, bo nie wiadomo, co się na głowę posypie. Mąż gadżeciarz na pytanie, gdzie coś schować, zna tylko jedną odpowiedź. Zatem organizacja przestrzeni domowej leży wyłącznie w rękach żony.
Generalnie ‘posiadanie’ męża gadżeciarza ma zarówno minusy, jak i plusy. Zresztą, samo posiadanie męża ma swoje wady i zalety. I wie o tym każda kobieta ☺

Plusy i minusy życia z mężem gadżeciarzem

1. Kiedy szperając w sieci znajdzie jakiś bajerancki przedmiot, spokój żony właśnie dobiegł końca. Jest tak podekscytowany, że będzie o tym ględził, zachęcał do zerknięcia na zdjęcia (a często i na parametry techniczne!!!) tak długo, aż dopnie swego. Rada: słuchając, odpowiadaj beznamiętnie “ehe” do chwili, gdy wreszcie zauważy brak zainteresowania.
2. Chwila spokoju jednak nadchodzi, kiedy gadżet zostaje poddany dokładnej analizie. Mąż zamyka się w swoim komputerowym świecie i przekopuje internety w poszukiwaniu opinii. A żona? Ma mnóstwo czasu! Może pomalować paznokcie, zrobić makijaż, poczytać. Obiad ugotować. Rada: zajmij się sobą, kobieto. Jak ci mąż znowu będzie chciał zawracać głowę nowinkami, wtedy wymigasz się obiadem.
3. Gadżety kosztują. Niektóre mniej, inne więcej… Żona gadżeciarza powinna orientować się w cenach i zgadzać się na zakup jedynie tych mniej kosztownych przedmiotów. Oczywiście pod warunkiem, że w ogóle jest pytana o zdanie. Rada pierwsza: jeśli mąż pyta o pozwolenie na zakup drogiego przedmiotu, zgódź się pod warunkiem, że otrzymasz drugi taki sam. Szybko go zniechęcisz.
Rada druga: jeśli mąż nie pyta o pozwolenie, pociesz się, że dziecko też kosztuje. Te wszystkie ubranka, pieluchy, akcesoria…  
4. Mąż gadżeciarz to dobry materiał na doradcę. Orientuje się w cenach, dużo wie o nowościach. Z nim zakupy są o wiele prostsze. Podpowie żonie, koleżankom, a jak będzie niegrzeczny, to i teściową się do niego przyśle w sprawie wyboru nowej pralki. Rada: nie rób tego, jeśli nie chcesz utwierdzić go w przekonaniu, że jego hobby jest pożyteczne.
5. Ten typ mężczyzny częściej ogląda się za gadżetami, niż za kobietami. A jeśli nawet zerknie na jakąś długonogą pannę, to dlatego, że trzyma ona w rękach najnowszego iPhone’a albo inne cudo techniki. Zapytany o kolor jej włosów raczej nie udzieli poprawnej odpowiedzi. Rada: bądź czujna! Kobiety gadżeciarki też istnieją, trzymaj męża z dala od nich
6. Gadżeciarz ma swoje ulubione programy w TV. Takich jak “Galileo”, “Testerzy” czy “Nowy gadżet”. Polskich, zagranicznych – jest tego cała masa. Żona musi się zadowolić chwilami nieobecności męża, albo sama zainwestować w gadżet… drugi telewizor! Rada: lepiej z góry ustalaj z mężem, kto kiedy przejmuje pilota. Uwaga! Ta porada nie posiada gwarancji. Stosujesz ją na własne ryzyko.
7. Taki mąż gadżetomaniak najczęściej jest również złotą rączką. Potrafi coś naprawić, a nawet ulepszyć. Koniec ze wzywaniem hydraulików i elektryków! To oznacza oczywiście zaoszczędzone pieniądze. Które zapewne i tak zostaną wydane na… gadżety. Rada: w dialekcie gadżeciarzy słowo “oszczędności” oznacza dodatkowe wsparcie finansowe na realizowanie swojego hobby.
8. Mój ulubiony punkt! Otóż… osobliwe zainteresowania męża to idealne wytłumaczenie dla zamiłowań żony. On ma prawo kochać i kupować gadżety, więc ona też może sobie pozwolić na różne przyjemności. Takie przymykanie oka to doskonały sposób, by zagłuszyć swoje wyrzuty sumienia ☺ Rada: znajdź sobie hobby tańsze niż twój mąż i baw się dobrze!
***
Męża mam gadżeciarza
i cieszę się, że ho ho!
Wolę go razy ze sto,
niż męża kobieciarza!
Hobby mojego męża oczywiście nie przeszkadza mi, żeby go kochać. Kocham, kocham, chociaż czasem się złoszczę. I tylko to mam mu za złe, bo podobno złość piękności szkodzi. ☺  Jestem bardzo ciekawa, co sądzicie o takich zamiłowaniach mężczyzn do gadżetów. Dajcie znać w komentarzach, jakie jest wasze zdanie. Może widzicie jeszcze jakieś wady i zalety? 

Czytaj Dalej

książki

Cytaty książkowe ociekające humorem

Przez na 20 listopada 2016
humor, cytaty, ksiazki

Jako pospolity mól książkowy sumiennie zapisuję w notatniku różne fragmenty powieści. Takie, które mnie poruszyły, rozśmieszyły, zaciekawiły, a nawet oburzyły. Dzisiaj chcę się podzielić cytatami książkowymi ociekającymi humorem. Liczę na to, że wywołają chociaż delikatny uśmiech na waszych twarzach. Wiecie, jesienna chandra, pochmurne dni, coraz krótsze i krótsze… Trzeba to jakoś przeżyć! Właściwie mogłabym tu zapodać listę książek Terry’ego Pratchetta i miałabym z głowy cudze smutki. Nic mnie tak nie bawi, jak czytanie jego pozycji ze Świata Dysku – cięty język i porządna dawka humoru. Tyle że na skróty rzadko chodzę. Miało być różnorodnie – i jest. Zapraszam! 

Przez setki lat ludzie wierzyli, iż jaszczurki w studni dowodzą, że woda jest świeża i zdatna do picia. I przez ten cały czas nie zadawali sobie pytania, gdzie właściwie jaszczurki chodzą do toalety.

Terry Pratchett, Kosiarz 

Żałował tylko, że nie potrafił wymyślić jakichś poruszających ostatnich słów. “Pierdolę was wszystkich” raczej nie zapewni mu miejsca w kronikach.

George R. R. Martin, Nawałnica mieczy, część 2: Krew i złoto 

Nie wiem w sumie, czy jest sens zdrowo się odżywiać dwa dni przed samobójstwem. Może patolog będzie miał większy komfort pracy przy sekcji zwłok.

Błażej Przygodzki, Dziennik samobójców

– Nie traktuj mnie z góry.
– Trudno byłoby mi traktować ciebie z dołu. Jesteś za niska.

 Cassandra Clare, Miasto kości

Boże, użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić, abym zmieniał to, co mogę zmienić, i szczęścia, aby mi się jedno z drugim nie popieprzyło.

Stephen King, Miasteczko Salem

Zwierzęta w ogrodzie patrzyły to na świnię, to na człowieka, potem znów na świnię i na człowieka, ale nikt już nie mógł się połapać, kto jest kim.

George Orwell, Folwark zwierzęcy

– Przyszliśmy do Jace’a – powiedziała Clary. – Dobrze się czuje?
– Nie wiem. Normalnie też tylko leży na podłodze i się nie rusza?

Cassandra Clare, Miasto popiołów

Nie malkonteńć, Geralt. I przestań się burmuszyć, bo na widok twojej gęby przydrożne grzyby same się marynują.

Andrzej Sapkowski, Pani Jeziora

O kurde. Kurdekurdekurde. Potrąciłaś jelenia? Nic się nie stało? A może to był BAMBI?

Becca Fitzpatrick, Szeptem 

– Puść trony!
– Utknęły!
– Chalkedry?
– Walczą ze smokami!
– Kurwa!
– Kurew też nie mam!
– Fajnie…

Maja Lidia Kossakowska, Siewca wiatru

Poszedłem rano do klinki i wyznałem chirurgowi, że wolałbym być głuchy niż ślepy. A on na to: „To nie działa w ten sposób”, więc ja: „Tja, rozumiem, że to tak nie działa. Mówię tylko, że wolałbym być głuchy niż ślepy, gdybym miał wybór, choć przecież wiem, że go nie mam”. A facet odpowiedział: „Dobra wiadomość jest taka, że nie będziesz głuchy”. Odrzekłem więc: „Dziękuję za zapewnienie, że nie ogłuchnę z powodu raka oka. Mam wielkie szczęście, że taki intelektualny gigant jak pan zgodził się mnie operować”.
John Green, Gwiazd naszych wina 
***
I jak z tym uśmiechem? Pojawił się chociaż na chwilę? Koniecznie dajcie znać w komentarzach. A może macie swoje ulubione cytaty książkowe doprawione humorem?

Czytaj Dalej

Non classé

11 narzędzi online pomocnych w pisaniu tekstów

Przez na 14 listopada 2016
narzedzia online, blogowanie

Ostatnio na blogu pojawiło się zestawienie internetowych aplikacji graficznych, przydatnych w tworzeniu treści wizualnych. Dzisiaj prezentuję wam listę narzędzi online, które mogą okazać się niezwykle pomocne podczas pisania artykułów lub wpisów na bloga. Wszystkie darmowe i sprawdzone. Jestem ciekawa, czy je znacie i korzystacie. 

Zecerka

Zecerka to bardzo ciekawe narzędzie online służące do korekty tekstów. Wystarczy wkleić tekst w odpowiednie pole i wybrać interesujące nas funkcje. I gotowe, nasz artykuł jest gotowy do publikacji! Możemy tu m.in. przenieść spójniki i przyimki do następnego wiersza, usunąć spacje przy znakach interpunkcyjnych, czy dodać kropki w popularnych skrótach. Opcji jest naprawdę sporo. Przy każdej funkcji znajdziemy znak zapytania, który po najechaniu kursorem myszy odkryje przed nami zasady poprawnej pisowni.

LanguageTool

LanguageTool jest wolnodostępnym narzędziem korektorskim. Dzięki niemu możemy dowiedzieć się, czy w naszym tekście nie kryją się powtórzenia, literówki i błędy. Po wklejeniu tekstu otrzymujemy wynik z zaznaczonymi błędami. Wszelkie wątpliwości rozwieje legenda znajdująca się u dołu strony. Narzędzie działa również w języku polskim.

Licznik Liter

Licznik Liter to darmowy kalkulator, który poda nam liczbę znaków lub liter w tekście. Ułatwieniem są podane na stronie limity znaków np. na Twitterze, w reklamach Google AdSense czy na portalu Allegro.pl. Jest to proste, ale przydatne narzędzie. Sprawdzi się podczas tworzenia wielu różnych tekstów.

Word Counter

Word Counter to narzędzie, które nie tylko podliczy ilość znaków i wyrazów w tekście. Dzięki niemu możemy również oszacować przeciętny czas czytania i mówienia na głos. Poznamy również gęstość słów kluczowych. Narzędzie poinformuje nas również, ile znaków czy wyrazów liczy przeciętne zdanie w tekście oraz ostrzeże nas przed ewentualnymi powtórzeniami.

Hemingway App

Hemingway App pomoże nam zweryfikować i poprawić przyswajalność naszego tekstu. Narzędzie podpowie, które frazy należy zastąpić prostszymi, tak aby tekst był bardziej czytelny i prostszy w odbiorze. Hemingway jest darmowy, ale ma jedną wadę – lepiej radzi sobie z tekstami w języku angielskim.

Jasnopis

Jasnopis działa na podobnej zasadzie co Hemingway. Z tą różnicą, że przeznaczony jest do tekstów w języku polskim. Narzędzie zaznacza zbyt długie zdania i podkreśla trudne słowa, które należałoby zastąpić łatwiejszymi. Informuje również o klasie trudności tekstu (w skali od 1 do 7). Możemy również poznać liczbę akapitów, zdań, słów i trudnych wyrazów w tekście. Dowiemy się, ile procent naszego tekstu stanowią poszczególne części mowy, oraz jaki jest stosunek rzeczowników do czasowników. Dzięki obszernej instrukcji obsługi nie będziemy mieć żadnych problemów z interpretacją wyników.

Copyscape

Copyscape to nic innego, jak wykrywacz plagiatów. Dzięki temu narzędziu możemy sprawdzić, czy nasz tekst nie został powielony w innym miejscu w sieci. Wystarczy wkleić link do artykułu, aby pojawiła się lista z wynikami. 

Siteliner

Siteliner również pozwoli nam wyśledzić plagiaty. Jest dużo bardziej rozbudowanym narzędziem, niż Copyscape. Wklejając link do jakiejkolwiek strony możemy dowiedzieć się, jaka jest jej procentowa unikalność treści. W wygenerowanej analizie znajdziemy spis wszystkich podstron zawierających i te niepowtarzalne, i zduplikowane treści. A także wiele innych szczegółów. Siteliner to niezwykle ciekawe i wnikliwe narzędzie, z którym warto się bliżej zapoznać.

Plagiarism Checker

Plagiarism Checker działa w drugą stronę – pomoże nam sprawdzić, czy przy tworzeniu tekstu sami nie popełniliśmy plagiatu. Po wklejeniu tekstu i wpisaniu kodu zabezpieczającego pojawi się strona z wynikami. Warto się zainteresować tym narzędziem w trosce o unikalność naszych tekstów.

Headline Analyzer

Headline Analyzer to narzędzie, które pomoże stworzyć atrakcyjny tytuł naszego artykułu. Bardzo dobrze radzi sobie w przypadku języka angielskiego, nieco gorzej – polskiego. Tak czy inaczej, warto mieć ten program na uwadze.

Hub Spot Blog Topic Generator

Hub Spot Blog Topic Generator to ostatnia deska ratunku, kiedy nie mamy pomysłu, o czym przygotować kolejny wpis. Wystarczy podać 3 słowa kluczowe, a Hub Spot wygeneruje na ich podstawie kilka pomysłów. Strona działa w języku angielskim, ale oczywiście nie przeszkadza to w użytkowaniu. Pomysły możemy przecież zrealizować po polsku.
* * *
Mam nadzieję, że dzisiejszy wpis okaże się pomocny. Na zakończenie mała zagadka – kto jest na tytułowym zdjęciu? 😜 Jestem pewna, że znacie prawidłową odpowiedź!

Czytaj Dalej