Non classé

Darmowe programy, które pomogą ci zadbać o komputer!

Przez na 3 stycznia 2016
Nieodłącznym elementem pracy na komputerze są śmieci. Czegokolwiek byśmy nie robili, zawsze się pojawiają (wierzcie mi na słowo, albo przekonajcie się sami instalując polecane programy). Im jest ich więcej, tym gorzej funkcjonuje system operacyjny. Komputer pracuje wolniej, pojawiają się błędy. Dlatego każdy użytkownik powinien pamiętać o pielęgnacji swojej maszyny. Pomocne mogą okazać się liczne programy do czyszczenia i optymalizacji systemu. Dwa z nich znajdziecie na stworzonej przeze mnie liście. Korzystam z nich już od dłuższego czasu i mogę je polecić bez żadnego “ale”. Jednak samo czyszczenie to nie wszystko. W dobie internetu czyha na nas więcej zagrożeń, niż można zliczyć na palcach wszystkich członków rodziny. Zakładam, że każdy ma zainstalowanego antywirusa, choćby darmowego i naprawdę dobrze się sprawującego Avasta. Jednak wirusy to tylko kropla w morzu… i sama się o tym kilkakrotnie przekonałam. Złośliwe oprogramowanie to również różnego rodzaju robaki, rootkity, dialery, programy szpiegujące, czy niechciane aplikacje PUP. I to właśnie te ostatnie skłoniły mnie do napisania tego wpisu. O tym, czym są i jak sobie z nimi poradziłam – w dalszej części wpisu. 

Programy do czyszczenia i optymalizacji systemu

  

1. CCleaner


darmowe programy które pomogą ci zadbać o komputer

Jest to jeden z najpopularniejszych programów, służący do czyszczenia, optymalizacji systemu i ochrony prywatności użytkownika. Jak działa?
  • usuwa z systemu zbędne pliki tymczasowe, pozostawione przez działające programy, przede wszystkim przeglądarki internetowe
  • czyści historię przeglądanych stron i ciasteczka (cookies) za pomocą jednego kliknięcia
  • można za jego pomocą opróżnić kosz, schowek, listę uruchamianych programów i dokumentów
  • usuwa pozostałości po odinstalowanych programach
  • wyszukuje błędy w rejestrze i czyści go
  • umożliwia zarządzanie programami uruchamianymi wraz ze startem systemu
  • pozwala na odinstalowywanie niepotrzebnych programów

CCleaner jest darmowy, można też wykupić opcję Pro. Choć uważam, że jest to zupełnie niepotrzebne. Wariant bezpłatny zapewnia dostęp do wielu funkcji, które w zupełności wystarczą zwykłemu użytkownikowi. Poza tym istnieje możliwość rozszerzenia funkcjonalności CCleanera za pomocą dodatku CCEnhancer, który nie wymaga instalacji. CCleaner, jak widać na zdjęciu, dostępny jest w polskiej wersji językowej, co ułatwia poruszanie się w nim. 
2. Advanced SystemCare
darmowe programy które pomogą ci zadbać o komputer
Program, który u mnie świetnie się sprawdza. Jest kompleksowym narzędziem służącym do oczyszczania i naprawy systemu. Moim zdaniem nieco bardziej skutecznym, niż CCleaner. To, czego nie wykrył inny program, nie umknie uwadze Advanced SystemCare. Program ma bardzo prosty, przejrzysty interfejs, podzielony na kilka modułów. W darmowej wersji dostępne są następujące funkcje:  
  • usuwanie plików tymczasowych, historii przeglądania 
  • usuwanie zbędnych plików i błędnych skrótów
  • czyszczenie rejestru
  • defragmentacja dysku i rejestru
  • ochrona przed złośliwym oprogramowaniem
  • naprawa luk bezpieczeństwa systemu Windows
  • przywracanie omyłkowo usuniętych danych
  • zarządzanie programami uruchamianymi ze startem systemu
  • Turbo Boost umożliwia skonfigurowanie i przyspieszenie pracy komputera w trybie pracy/gry
Tak jak w przypadku CCleanera, istnieje możliwość rozszerzenia wersji darmowej do Pro, która odblokowuje dodatkowe, bardziej zaawansowane funkcje, dokładniej zajmujące się “higieną” komputera.

Ochrona przed złośliwym programowaniem  

Zanim przedstawię kolejne programy, które żyją w symbiozie z moim komputerem, wyjaśnię, czym są aplikacje PUP, o których wspominałam na początku wpisu. Sam skrót wiele nam mówi. Potentially Unwanted Programs, czyli potencjalnie niechciane programy. Po polsku można też rozumieć ten skrót jako programy usilnie przeszkadzające. Należą do nich m.in. paski narzędziowe (toolbary), porywacze przeglądarek (browser hijackers), aplikacje wyświetlające niechciane reklamy (adware) i programy szpiegujące (spyware). 
Czym się różnią od programów typu malware? Teoretycznie nie mają szkodliwego wpływu na komputer i nie służą do celów przestępczych. To po prostu czysty biznes, ktoś na tym zarabia, a biedny użytkownik – wkurza się na potęgę. 
Tego typu programy najczęściej są dołączane do darmowych programów, które można pobrać z różnych stron. Dlatego pamiętajcie! Oprogramowanie najlepiej jest pobierać bezpośrednio ze strony producenta. Zapomnijcie o stronach takich jak Instalki.pl czy Dobreprogramy.pl, chyba że nie uda Wam się znaleźć programu na stronie producenta. I mocno skupcie się podczas instalacji! Nie wskazane jest automatyczne klikanie Dalej. Patrzcie na informacje w oknie instalatora, sprawdzajcie ustawienia w trakcie instalacji. Nie wybierajcie automatycznej instalacji – zaznaczcie opcję Instalacja użytkownika. Odhaczajcie wszystkie okienka proponujące instalację jakichkolwiek dodatków, toolbarów, wyszukiwarek. 
Niestety, coraz częściej zdarza się, że do załapania porywacza przeglądarki wcale nie trzeba niczego instalować. Wystarczy trafić na nieodpowiednią stronę internetową. Ja jestem tego dobrym przykładem. Już kilkakrotnie zdarzyło mi się zainfekować w ten sposób wszystkie przeglądarki, jakie mam zainstalowane na swoim komputerze. Na szczęście z pomocą przychodzą nam twórcy  programów skanujących komputer w poszukiwaniu złośliwego oprogramowania. Ja używam dwóch, i to one zajmują kolejne miejsca na mojej liście. To obowiązkowe wyposażenie każdego użytkownika. 
3. Malwarebytes Anti-Malware
darmowe programy które pomogą ci zadbać o komputer
Jest to narzędzie niezwykle przydatne w walce z niechcianym i złośliwym oprogramowaniem. Posiada przejrzysty, bardzo prosty interfejs. Zakładka menu główne informuje o rodzaju licencji, wersji bazy danych, procesie skanowania i ochronie w czasie rzeczywistym. W bezpłatnej wersji nie jest ono dostępne, brak również opcjo szybkiego skanu  (można korzystać jedynie z pełnego skanowania i niestandardowego). Ze względu na to, że to jedyne różnice między wersją Free i Premium, nie polecam płatnej wersji tego programu. To się zwyczajnie nie opłaca. W zakładce skanowanie wybiera się rodzaj skanowania. oprócz tego jest zakładka z ustawieniami i historia, która pokazuje kiedy odbywały się poszczególne skany.
Malwarebytes Anti-Malware jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. To prawdziwy pogromca wszelkich robaków, trojanów, modułów reklamowych i aplikacji PUP, czyli porywaczy przeglądarek właśnie! Nie kłóci się z Avastem ani AVG. Program daje nam pełny dostęp do zarządzania kwarantanną. Niechciane pliki zaznaczamy i usuwamy. Błędnie oznaczone jako szkodliwe możemy przywrócić. Oprócz tego, że program pozbywa się złośliwego oprogramowania z komputera, pozwala też przeskanować pendrive czy dysk przenośny.
Polecam ten program każdemu, kto chociaż raz miał problem z niechcianym oprogramowaniem. 
4. AdwCleaner
darmowe programy które pomogą ci zadbać o komputer
To bardzo prosty w obsłudze program usuwający niechciane oprogramowanie (PUP). Dobrze sobie radzi z różnymi programami adware, takimi jak niechciane reklamy, paski narzędziowe, porywacze przeglądarek. Jego największą zaletą jest to, że nie wymaga instalacji na komputerze. Jest gotowy do użycia tuż po jego pobraniu. Wadą może być jedynie fakt, że często wymaga aktualizacji baz danych. Jednak jego skuteczność jest na tyle w porządku, że nie straszne mi są żadne aktualizacje. Kilka razy zdarzyło mi się, że nie wykrył złośliwego oprogramowania, zwykle jednak się sprawdza. Gorąco go polecam wszystkim, którzy szukają prostego w obsłudze programu bez konieczności instalacji.
5. Everest Home Edition lub AIDA32
darmowe programy które pomogą ci zadbać o komputer
Na koniec gorąco polecam instalację któregoś z powyższych programów. Są to darmowe narzędzia służące do diagnostyki i testowania sprzętu komputerowego. Ich instalacja zapewnia pełny dostęp do informacji o zainstalowanym systemie operacyjnym, wszystkich podzespołach znajdujących się w komputerze, a także wyświetla temperatury każdego z podzespołów. Każdy z tych programów pozwala na testowanie pamięci, które są niezwykle przydatne w mierzeniu wydajności sprzętu. Ja używam ich, aby na bieżąco monitorować temperaturę procesora i karty graficznej, prędkość obrotów chłodzenia, a także śledzę działanie pamięci RAM. Muszę jednak zaznaczyć, że AIDA32 nie jest rozwijana od 2004 roku. Mimo to jednak nadal dobrze mi służy. Natomiast Everest jest również dostępny w płatnej wersji Ultimate Edition, która posiada znacznie więcej funkcji. Polecam ją jednak tylko komputerowym entuzjastom, zwykły użytkownik raczej zadowoli się bezpłatną wersją.

Kilka słów na koniec

Punkt piąty zamyka moją listę programów, które mogą się okazać przydatne w codziennej pielęgnacji komputera.  Oczywiście tego typu narzędzi jest dużo dużo więcej! Jednak nie chcę Wam polecać czegoś, czego nie znam, albo u mnie się nie sprawdziło. Moja lista zawiera tylko takie narzędzia, które sama przetestowałam.
Pamiętajcie, żeby ewentualne pobieranie tych narzędzi odbywało się za pomocą stron producentów. Koniecznie sprawdzajcie wszystkie informacje pojawiające się w oknie instalatora! Nawet w takich programach służących do czyszczenia systemu mogą być dołączone różne toolbary i dodatki.  
Jeśli Wy macie swoich ulubieńców wśród pogromców komputerowych śmieci i strażników systemu operacyjnego, koniecznie podzielcie się w komentarzach. Być może ktoś skorzysta z Waszych propozycji!

Czytaj Dalej

Non classé

Po co kobiecie mężczyzna?

Przez na 30 grudnia 2015
po co kobiecie mężczyzna

Zastanawiałyście się kiedyś nad tym, po co kobiecie mężczyzna? Był czas, że rozmyślałam nad tym bardzo długo i namiętnie. Szukałam czegoś więcej, niż tylko oklepanych frazesów, ogólników. Bo to jest zgodne z naturą. Bo tak stworzył nas Bóg. Bo razem tworzą rodzinę. Chciałam przyjrzeć się temu bardziej szczegółowo. Znaleźć głębszy sens. Po co kobiecie mężczyzna? Nie potrafiłam jednak udzielić samej sobie wyczerpującej i jednoznacznej odpowiedzi. A że z natury jestem osobą bardzo dociekliwą, nie odpuściłam tak łatwo. Im dłużej nie potrafiłam odpowiedzieć na tytułowe pytanie, tym bardziej skłaniało mnie to do refleksji i poszukiwań. I wiecie, co o tym wszystkim sądzę? Działo się tak dlatego, że zadawałam niewłaściwie pytanie. Albo nie brałam pod uwagę pytań uzupełniających. Żeby zyskać szczegółową odpowiedź, samo pytanie nie może być ogólnikowe.  

Oczywiście moment, gdy uświadomiłam sobie mój błąd, nie nastąpił od razu. Po prostu przyniosło go życie. Różne sytuacje, wydarzenia, rozmowy. To nie znaczy, że teraz jestem ekspertką od relacji damsko-męskich. Nie, nic z tych rzeczy! Znalezienie odpowiedzi pozwoliło mi jedynie zaspokoić ciekawość, a także bliżej poznać samą siebie i lepiej radzić sobie w budowaniu relacji ja <–> partner. Dziś podzielę się z Wami własnymi przemyśleniami. Zdradzę, jakie  dodatkowe pytania i spostrzeżenia pomogły mi zrozumieć, do czego kobiecie potrzebny jest mężczyzna.
 

MYŚL NIE TYLKO GŁOWĄ

Tak naprawdę odpowiedź na tytułowe pytanie zna każda kobieta. Nosi je w sobie. Wystarczy pomyśleć nie tylko głową, ale także sercem. To tam tłoczą się najskrytsze tajemnice każdej z nas. I tam należy szukać wskazówek. A ile kobiet na świecie, tyle serc i jednocześnie tyle podpowiedzi zbliżających do rozwiązania zagadki. Zresztą, co tu dużo mówić, nie od dziś wiadomo, że kobiety do wielu spraw podchodzą bardziej emocjonalnie. Ma to swoje plusy i minusy. W tym wypadku akurat same plusy. Rozemocjonuj się do granic możliwości, obudź serducho, zróbcie razem burzę mózgów, albo rozrysujcie mapę myśli. Tak prawdę mówiąc, ja nie mam z tym problemu. Moim życiem przeważnie rządzi serce. Na wszystko patrzę przez pryzmat uczuć, emocji. Tym samym komplikuję sobie wiele spraw. Jednak nie potrafię inaczej. Życie w racjonalnym, kierującym się wyłącznie logiką świecie wydaje mi się okropnie nudne!

ZAJRZYJ W GŁĄB SIEBIE

Poznać siebie to, według mnie, podstawa. Jeśli nie będziesz świadoma tego, jakie są twoje pragnienia, oczekiwania, marzenia, nie posuniesz się naprzód. Ja właśnie od tego zaczęłam. Ustaliłam swoje priorytety, uporządkowałam hierarchię wartości. Zdecydowałam, co dla mnie jest w życiu najważniejsze, a co może zejść na dalszy plan. Pod lupę wzięłam również swój charakter i osobowość. Oceniłam, jakie cechy u mnie dominują i nad którymi z nich mogę popracować. Wyszło na to, że jestem niezwykle pokręconą, szaloną, i upartą kobietą… Taki osobisty wgląd w siebie jest bardzo cennym doświadczeniem. To jedyny sposób, by ustalić, czego tak naprawdę chce się od życia. Odkryć swoje własne potrzeby i aspiracje. Bo często w życiu gonimy za czymś, do końca nie wiedząc za czym.

JAKIE SĄ TWOJE WŁASNE IDEAŁY?

Nie sugeruj się tym, co podtyka ci pod nos otoczenie. Szczęście to nie jest uniwersalna formułka. Dla każdego oznacza zupełnie coś innego. Ty najlepiej wiesz, jakie są twoje potrzeby i co jest w stanie je zaspokoić. Jeśli w TV reklamują super nowoczesny smartfon mówiąc, że to cud techniki właśnie dla ciebie, nie lecisz od razu do sklepu, żeby go kupić. Założę się, że przynajmniej zaglądasz na stronę producenta, czytasz specyfikację produktu, sprawdzasz, czy odpowiadają ci funkcje, które posiada. Dokładnie taką samą zasadę stosuj na co dzień w życiu. Musisz wiedzieć, czego ty sama chcesz od życia.  Twórz w swojej głowie ideały. To najlepszy sposób, by zobrazować własne pragnienia. Wymarzony dom. Upragniona praca. Idealny mężczyzna twojego życia. A potem dopasuj je do rzeczywistego świata. Bo ideały istnieją tylko w naszej wyobraźni, więc potrzeba też szczypty realizmu.

JAKA JEST TWOJA WIZJA PRZYSZŁOŚCI?

To, jak widzisz swoją przyszłość, jest równie ważne jak twoje obecne życie. Bo znajomość własnych pragnień, potrzeb czy cech charakteru, to jedno. A wyobrażenie o dalszej egzystencji, to zupełnie inna sprawa. Być może teraz skupiasz się na zabawie i chwilowych przyjemnościach, a w przyszłym życiu chciałabyś spokoju i stabilizacji.

PO CO CI MĘŻCZYZNA?

Pewno myślisz sobie, że cała ta moja paplanina nie ma związku z mężczyznami. Otóż moim zdaniem ma! Tak naprawdę nie widzę świata, w którym miałoby ich zabraknąć. Kiedy analizowałam cały ten temat krok po kroku, doszłam do wniosku, że mężczyźni są kobietom niezwykle potrzebni. Do czego? Po prostu… do kochania. Tak jesteśmy skonstruowane, czy się do tego głośno przyznamy, czy też nie. Miłość jest po prostu wszechobecna, czy rozważamy akurat nasze pragnienia i potrzeby, czy tworzymy swoją wizję przyszłości. Można powiedzieć, że miłość to podstawa naszego życia. A do miłości kobieta po prostu mężczyzny potrzebuje. Facet jest zupełnie innym człowiekiem. Ma inne spojrzenie na świat. I doskonale uzupełnia kobiecy styl bycia. Nie wiem, czy miłość między dwiema kobietami mogłaby dorównać relacji, jaką tworzy się między osobami obojga płci. No… to skoro już wiesz, że mężczyzna jest potrzebny kobiecie, to trzeba więc sobie jeszcze zadać pytanie, po co tak konkretnie ten mężczyzna. Czego od niego oczekujesz? Jaki ma być? Co chciałabyś dostać od niego?
Zarówno kobieta, jak i mężczyzna, wchodząc we wzajemną relację, mają wobec siebie jakieś oczekiwania. Z reguły bowiem mamy jakąś wizję i wyobrażenia dotyczące związku. I bardzo dobrze! Nie wiążesz się przecież z kimkolwiek. Poznając kogoś, podejmujesz decyzję, czy odpowiada ci on, czy też z jakichś powodów nie chcesz z nim być. To dlatego tak ważne są wszystkie poprzednie kroki. Zbyt małe i nieokreślone oczekiwania to jeden z głównych powodów, dla których trudno znaleźć drugą połowę. Bo tak naprawdę nie masz pojęcia, kogo szukasz. I po co szukasz! 
Ja znalazłam odpowiedź na to pytanie. Mężczyzna ma być dla mnie ostoją. Czasami, gdy mnie coś przytłoczy, potrzebuję się wygadać. Ale są też chwile, gdy potrzebuję chwili samotności. Dlatego  powinien być wyrozumiałybystry. Potrzebuję w życiu stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa, więc musi być odpowiedzialny i opiekuńczy. Rodzinny, pomysłowy i pełen poczucia humoru – jak ja. Żebyśmy mieli ze sobą coś wspólnego. Ze względu na mój ogromny optymizm, wrażliwość i emocjonalność, powinien odznaczać się mądrością, czasem stanowczościąumiejętnością przewodniczenia, trochę równoważącymi moją nieprzewidywalność. Znalazłam odpowiedź i znalazłam mężczyznę. Tworzymy zgraną parę, rozumiemy siebie i swoje potrzeby. On jest odpowiedzialnym, wyrozumiałym i mądrym mężem, ja szaloną, pełną optymizmu i wrażliwą żoną.
A TY? Po co tobie jest mężczyzna? Jakie są twoje potrzeby i oczekiwania? Znasz już odpowiedź, czy dopiero jej poszukujesz?

Czytaj Dalej

Non classé

10 sposobów na usuwanie plam

Przez na 26 grudnia 2015
usuwanie plam

Usuwanie plam często wydaje się nie lada wyzwaniem. Niekiedy tkaninę trudno jest doczyścić i z rezygnacją sięgamy po silne detergenty. Istnieją jednak domowe sposoby, które są o wiele bardziej skuteczne, a co ważniejsze – bezpieczniejsze, niż wybielacz. Przede wszystkim warto pamiętać, że świeże plamy usuwa się znacznie łatwiej, niż te pozostawione same sobie na długi czas. Dlatego kiedy zdarzy nam się wpadka i coś wyląduje na naszym ubraniu lub obrusie, najlepiej działać od razu. Warto też pamiętać, że poplamionej tkaniny nie należy prasować, do czasu aż całkowicie nie usuniemy zabrudzenia. Oraz że niektóre plamy znikają w wysokich temperaturach, a inne pozostaną na zawsze, jeśli je zaparzysz.

1. Herbata
Plamę po herbacie można w łatwy sposób usunąć sokiem z cytryny. Wystarczy przetrzeć poplamione miejsce, a następnie spłukać tkaninę letnią wodą. Wełniane tkaniny można wyczyścić mieszanką denaturatu i octu.
2. Kawa
Plamy po kawie usuwa się na dwa sposoby, w zależności od rodzaju tkaniny.  Na wełnę i jedwab należy nałożyć glicerynę (można ją nabyć za kilka złotych w aptece) i spłukać letnią wodą. Bawełnę i inne materiały trzeba z kolei szybko spłukać zimną wodą, a potem wyprać w letniej wodzie z mydłem.
3. Czerwone wino
Świeżą plamę można usunąć, polewając zabrudzoną tkaninę białym winem albo szampanem. Można również wetrzeć w plamę grubą warstwą soli, a później wypłukać tkaninę w wodzie mineralnej. Z białych materiałów plamy łatwo schodzą, gdy zamoczy się je w wodzie z dodatkiem spirytusu. Stare plamy można zlikwidować w ciepłej wodzie z mydłem i niewielką ilością spirytusu.
4. Czekolada
Czekoladę należy dokładnie zeskrobać z tkaniny, a następnie nałożyć żółtko zmieszane z gliceryną. Po kilku minutach spłukać ciepłą wodą. Innym sposobem jest namoczenie zabrudzonego materiału w mleku i wypranie go w ciepłej wodzie z mydłem.
5. Barszcz czerwony i sok z buraków
Plamy z wyrobów buraczanych łatwo się pozbędziesz, zostawiając tkaninę namoczoną w zimnej wodzie na całą noc. Później należy ją wyprać w skondensowanym płynie do prania.
6. Olej
Świeżą plamę z oleju należy obficie posypać mąką ziemniaczaną lub talkiem. Po kilku godzinach strzepać mąkę i wyszczotkować zabrudzone miejsce. Starą plamę łatwo usunąć, nakładając na nią glicerynę, a następnie piorąc tkaninę w ciepłej wodzie z mydłem. Pamiętaj: plam z oleju nigdy nie usuwaj gorącą wodą, ponieważ wysoka temperatura tylko je utrwali.
7. Tłusty sos
Plamy po tłustym sosie można się pozbyć przy pomocy benzyny. Należy natrzeć plamę i pozostawić na kilkanaście minut, a później wypłukać w ciepłej wodzie. Zamiast benzyny można użyć również płynu do mycia naczyń.
8. Wiśnie i truskawki
Tkaninę zabrudzoną wiśniami należy polewać gorącą wodą, do czasu aż plama zniknie. Tutaj pomocny może być również sok z cytryny, który należy wetrzeć w plamę i pozostawić na kilka minut, a później spłukać ciepłą wodą.
9. Brzoskwinie
Świeżej plamy z brzoskwini pozbędziesz się w try miga, gdy przetrzesz ją roztworem wody utlenionej i zwykłej wody (proporcje 1:1). Potem spłucz tkaninę czystą, ciepłą wodą.
10. Jagody
Plamy z jagód mają swoich wrogów. Największym z nich jest ocet. Namocz tkaninę w roztworze octowym przez 1-2 godziny, a następnie wypierz w ciepłej wodzie z mydłem. Jagody nie lubią również obcować z kwaśnym mlekiem. Wystarczy, że przez pół godziny namoczysz w nim zabrudzony materiał, a później obficie go spłuczesz.

Czytaj Dalej

Non classé

Opowieść niewigilijna

Przez na 24 grudnia 2015
opowieść niewigilijna

Siedziały na parapecie i wyglądały przez okno. Hanna i Samotność. Przyzwyczaiła się już. Od wielu lat ten grudniowy czas wprawiał ją w zakłopotanie i smutek. W pracy czy w gronie znajomych wciąż napotykała chłód, dystans i brak zrozumienia. Jak to? Nie obchodzisz świąt? To przecież taki piękny czas! Dziwna jesteś… To nic, że na co dzień była uśmiechnięta, uczciwa, pomocna i pracowita. Była inna. Nie składała życzeń, nie wymieniała się prezentami, nie kupowała choinki. Miała inne priorytety, wyznawała inne wartości. Znajomi nie potrafili tego pojąć, a może w tym całym przedświątecznym ferworze nie mieli czasu, by się nad tym zastanowić. I każdego roku całe to grudniowe szaleństwo oddalało ich od Hanny. Znalazła więc prawdziwą przyjaciółkę, a właściwie to było całkiem na odwrót. Któregoś grudniowego wieczora Samotność sama do niej przyszła. Od razu się polubiły. W swoim towarzystwie czuły się komfortowo i bezpiecznie. Doskonale się rozumiały, dlatego co roku spędzały razem cały grudzień, a później każda wracała do swojego życia i obowiązków.

Tym razem było inaczej. Samotność była nieswoja, widać, że coś ją dręczyło. W końcu przyznała, że ten wieczór to ich ostatni wspólnie spędzony czas. Musi odejść na dłużej, być może więcej się nie spotkają, albo raz na jakiś czas zamienią kilka słów w przelocie. Hanna zapłakała. Czuła, że bez Samotności wszystko stanie się zbyt przytłaczające. I tego wieczoru wylała mnóstwo łez w objęciach swojej przyjaciółki. Wreszcie zasnęła, cicho łkając. 

Poranek był koszmarny. Hanna nie miała nawet siły, żeby podnieść się z łóżka. Długo leżała, wpatrując się bezczynnie w sufit. Z letargu wyrwał ją nieoczekiwany dzwonek do drzwi. Przez wizjer dostrzegła Alicję, znajomą z pracy. Niechętnie otworzyła drzwi i wpuściła gościa do środka. Była zaskoczona tą nagłą wizytą, pomyślała więc, że ma to związek z pracą. Alicja jednak opowiedziała Hannie nieprawdopodobną historię…

Była północ. Alicja przebudziła się gwałtownie. Było jej bardzo zimno i wstała, żeby wrzucić na siebie coś cieplejszego. Nagle w jej głowie zaczęły przewijać się przeróżne obrazy. Zupełnie zaskoczona, początkowo nie potrafiła ich rozpoznać. Po chwili jednak dotarło do niej, że to wydarzenia z przeszłości, które miały miejsce w fabryce, miejscu pracy. Przetarła oczy ze zdziwienia, ale obrazy nie zniknęły. Jedynie trochę zwolniły. Kiedy zaczęła się dokładniej przyglądać, zrozumiała, o czym jest ten “film” w jej głowie i kim są jego bohaterowie…

Tamtej nocy dostrzegła wszystko to, czego na co dzień nie zauważała i nie doceniała. Hanna wiele razy jej pomogła, zastępując koleżankę przy maszynie, czy biorąc jej zmianę, gdy synek Alicji ciężko zachorował. Nigdy nie odmówiła, nie oczekiwała niczego w zamian. Alicji było ogromnie wstyd, że wcześniej tego nie widziała. Nigdy nie znalazła czasu, by ją bliżej poznać. Hanna była przecież inna, dziwna, i każdy o tym wiedział. Alicja zrozumiała, że bardzo się myliła, wszyscy się mylili! Jak mogli ją tak surowo oceniać tylko dlatego, że nie obchodziła świąt… Hanna nie oczekiwała przeprosin. Po prostu przytuliła koleżankę najmocniej jak umiała dodając, że nadal oferuje swoją pomoc, gdy tylko będzie trzeba. Kobiety przez całą tę sytuację bardzo się do siebie zbliżyły. Długo rozmawiały, a kiedy nadszedł czas pożegniania, obie rozpłakały się. Kiedy Alicja wychodziła, z kieszeni jej płaszcza wyleciał mały skrawek papieru. Przefrunąwszy nad stołem kuchennym, wylądował wprost pod nogami Hanny. Kiedy go podniosła, ujrzała wypisane na nim jedno zdanie:

Choć będę tęsknić, wiem, że beze mnie dużo lepiej dasz sobie radę.
Samotność

Ta opowieść to moje spojrzenie na grudniowy czas. Dla wielu osób wiara i tradycja są bardzo ważne. Ostatni miesiąc w roku to przede wszystkim okres przygotowań do świąt – wydarzenia w gronie rodzinnym, pełnego ciepła i miłości. Nie oceniam i nie krytykuję, nie taki jest cel całej tej opowieści. Choć sama świąt nie obchodzę, wiara również dla mnie jest bardzo ważna. Najważniejsza.
Naszła mnie jednak pewna refleksja… Dzisiejsze czasy wplatają w nasze życie mnóstwo złych nawyków. Pogoń za karierą, za pieniądzem, to tylko kropla w morzu. Nawet święta nabierają coraz bardziej komercyjnego charakteru. Przez to można łatwo się zagubić i zapomnieć o tym, co najważniejsze. Niezależnie od tego, w co wierzymy, jakie wartości i tradycje pielęgnujemy, nigdy nie powinniśmy być obojętni na drugiego człowieka. Nie należy oceniać kogoś zbyt pochopnie. Zanim kogoś zaszufladkujemy i przypniemy mu etykietkę, spróbujmy poznać go bliżej, zrozumieć. Mieć serce i patrzeć w serce, ot taka oczywista sprawa, a jak łatwo o niej zapomnieć.  

Czytaj Dalej

książki | książki dla dzieci

Biblioteczka przedszkolaka – “Wierszyki dwulatka”

Przez na 21 grudnia 2015
Od kilku lat szczególnym zainteresowaniem darzę książki dla dzieci. Jest to związane między innymi z moją pracą, ale to nie jedyny powód. Lektury dla najmłodszych czytelników, zwłaszcza te o wartościowej treści i pięknych ilustracjach, po prostu cieszą moje oko i serce. To takie moje małe hobby i tęsknota. Tęsknota za wydaniem własnego tomiku wierszy dla dzieci. Być może kiedyś się uda, a dopóki to nie nastąpi, z przyjemnością zaglądam do działu literatury dziecięcej. 
Ostatnio wpadła mi w ręce seria Biblioteczka przedszkolaka od wydawnictwa Olesiejuk. Książki z tej serii są przeróżne, podzielone tematycznie i wiekowo. Znajdziemy tu wiersze znanych autorów, takich jak Wanda Chotomska czy Julian Tuwim. Są również prace zbiorowe oraz książki poszczególnych współczesnych autorów. Wśród nich – “Wierszyki dwulatka”, które napisała Ala Hanna Murgrabia. Co ciekawe, autorka również sama zilustrowała tę książkę.


“Wierszyki dwulatka” to proste, dźwięczne i niedługie utwory o przeróżnej tematyce. Takiej, która faktycznie może zaciekawić dwuletnie dziecko. Mamy tu łąkę, plac zabaw, pociąg, zwierzęta, a nawet misia, który kocha czytać książki. Autorka prezentuje dzieciom świat, który je otacza, posługując się nie tylko rymem, ale również pięknymi kolorowymi ilustracjami. Robi to w sposób bardzo zrównoważony – dopasowany do wieku malucha. To właśnie podoba mi się w tej książce. Autorka wzięła pod uwagę, że dwulatek często jeszcze nie potrafi skupić się na dłuższym tekście, chętnie zaś wysłucha krótkiej treści, z przyjemnością przewracając kolejne strony w poszukiwaniu ciekawych obrazków.
Wiersze, które znajdują się w tym tomiku, są bardzo proste i zgrabne. Rymy, którymi posługuje się autorka, łatwo zapadają w pamięć. W książce znajdziemy również wiele wyrazów dźwiękonaśladowczych, które przyciągają uwagę dziecka i zachęcają do słuchania. Część utworów dotyczy codziennego życia każdego malucha (np. wyprawa na plac zabaw), inne opowiadają o przyrodzie, a jeszcze inne są w sam raz na dobranoc. Autorka podaje dziecku odrobinę wiedzy w bardzo przystępny sposób, pobudza wyobraźnię oraz ciekawość świata. A wszystko to opakowane jest w ładną, twardą okładkę wypełnioną gąbką. Jak wszystkie książki z serii Biblioteczka przedszkolaka.
Na pewno warto sięgnąć po “Wiersze dwulatka”, jeśli szukacie prostej i przyjemnej lektury na wspólne czytanie z dzieckiem. Ala Hanna Murgrabia jest również autorką książki “Wierszyki trzylatka” z tej samej serii wydawniczej. Gorąco polecam!

Czytaj Dalej

Non classé

Liebster Award. 11 informacji o mnie.

Przez na 18 grudnia 2015
liebster blog award

Wczoraj otrzymałam nominację do Liebster Blog Award od autorki bloga Sarkazm przy kawie. Bardzo dziękuję! To było dla mnie nie tylko duże zaskoczenie, ale również niezła zagwozdka! Do tej pory rzadko uczestniczyłam w tego typu zabawach. No ale cóż, nie mogę nie podjąć tego wyzwania, bo pytania są bardzo kreatywne i aż się proszą o odpowiedź. Zatem dzielę z Wami cennymi informacjami na mój temat, tylko korzystajcie z tej wiedzy rozsądnie 🙂


1. Trzy rzeczy, które wzięłabyś w kosmos, gdyby chcieli cię porwać kosmici i dali pięć minut na spakowanie się. 

Dobry kryminał, żeby mi się nie nudziło podczas lotu. Wygodne buty. I koniecznie aparat fotograficzny, inaczej nikt by nie uwierzył. 

2. Pomidorowa czy ogórkowa?

Najważniejsze, żeby była zabielana! 

3. Na jakim kontynencie poza Europą chciałabyś mieszkać?

Australia. 

4. A gdyby zakazano prowadzenia blogów? Co wtedy?

Mąż kupiłby sobie zatyczki do uszu… 

5. Książka, której nigdy nie przeczytasz. 

Audiobook… i może jeszcze… moja autobiografia 🙂 

6. Najnudniejszy film obejrzany w życiu.

“Zniewolony”. Zupełnie nie spełnił moich oczekiwań.

7. Ulubiony kabaret. 

“Limo”. 

8. Miejsce na wymarzone wakacje.

Domek nad oceanem, nieopodal wielki las, pachnący świeżością. Niewydeptane ścieżki, nieznane miejsca. Tłumu turystów nie przewiduję. Stawiam raczej na bliskie kontakty. Z naturą i z mężem. 


9. Do jakiej epoki cofnęłabyś się w czasie?

Do epoki romantyzmu cofnąć bym się chciała, 
bo tak bliskie są mi przeto czucie oraz wiara.
Nie potrzebne mi jest szkiełko albo bystre oko!
Sercem patrzę za horyzont, mędrca (męża) mam u boku!

10. Z którym z celebrytów chciałabyś zjeść kolację? 

Z Małgorzatą Rozenek. Czułabym się tak… higienicznie. 

11. O co byś go zapytała?

Jak pozbyć się kamienia z żelazka i 5 ciekawych sposobów na składanie serwetek.
Mam nadzieję, że teraz macie nieco większe pojęcie o mojej skromnej osobie. Jeśli dręczą Was jakieś dodatkowe pytania, możecie je zamieścić w komentarzach 🙂 Obiecuję, że odpowiem! Tymczasem puszczam zabawę dalej w świat, nominując kolejnych siedem blogerek, a są nimi:

1. Weronika z Blowerka.pl
3. Kasia z Glowlifestyle.pl
4. Basia z LalkaBarbi.com
5. Magdalena z 5fiveoblog.blogspot.com
6. Monika z Mojasztukoteka.pl
7. Justyna z Justekmakemesmile.pl

Jeśli chodzi o listę pytań… Ha! Udało się, choć przyznam, że to wcale nie łatwe zadanie! Najtrudniej było ograniczyć się do ustalonej liczby pytań, bo z natury jestem bardzo ciekawska… Mój mąż coś wie na ten temat. A ponieważ jest osobą o dużej wiedzy technicznej, geograficznej i historycznej, to nie ma dnia, żebym go nie zamęczyła pytaniami. Dla Was jednak mam przygotowaną obiecaną jedenastkę:  

1. Jakie zwierzę w Tobie drzemie?
2. Opisz siebie za pomocą 3 przymiotników.
3. Potrawa, której w dzieciństwie nie znosiłaś.
4. Schabowy czy mielony?
5. Gdyby Internet przestał istnieć, to…
6. Najzabawniejsza sytuacja w szkole/na studiach.
7. Uśmiechasz się, gdy…
8. Wpadasz we wściekłość, gdy…
9. Cecha, której nie znosisz u innych.
10. Najdziwniejsza książka, jaką przeczytałaś.
11. Czy istnieje coś, co mogłoby zastąpić Ci blogowanie?

Mam nadzieję, że podejmiecie wyzwanie i udzielicie odpowiedzi na powyższe pytania! Jestem niezmiernie ciekawa! Klawiatury, myszki w dłonie, chwila skupienia, refleksji i… do dzieła. Uchylcie rąbka tajemnicy. Czas na realizację nieograniczony, oczywiście w granicach rozsądku 🙂

Czytaj Dalej

Non classé

5 sposobów na weekend w domu bez nudy + nowy projekt blogowy

Przez na 14 grudnia 2015

 

Weekend w domu bez nudy

Ostatnio spędziliśmy z mężem weekend w domu. Kontakt ze świeżym powietrzem ograniczał się do wpuszczania go przez otwarte okno. Żadnego spaceru, zakupów, czy choćby podróży do śmietnika i z powrotem. Powiało nudą, co? Nic bardziej mylnego! Weekend spędzony w domowym zaciszu wcale nie musi być nużący, drętwy i bez życia. I dziś postaram się Wam to udowodnić!

 1. Wygłupy w pościeli.
To najprzyjemniejsza i najzabawniejsza forma powitania dnia. Chodzi oczywiście o bitwę na łaskotki. Ja mam nad swoją drugą połówką sporą przewagę, pomimo że jestem słabsza fizycznie. Nie muszę specjalnie zastanawiać się, gdzie “zaatakować”. Mąż jest jedną wielką chodzącą wrażliwością, łaskocze go dosłownie wszystko i wszędzie. Ze mną jest inaczej. Trzeba się namęczyć, żebym zaczęła chichotać. Uwierzcie mi, lata praktyki. Taka bitwa nigdy nie ma z góry przewidzianego zakończenia. Jest za to świetną okazję na wstanie z łóżka prawą nogą, w świetnym nastroju.

2. My dwoje i Rubik.
Ale nie ten Rubik, o którym myślicie. Od niedawna rywalizujemy w układaniu popularnej kostki Rubika. A tak właściwie, na chwilę obecną – jednej ścianki, bo nie potrafimy jeszcze ułożyć całej kostki. Musielibyśmy poświęcić na to parę ładnych godzin, a przecież weekend nie trwa wiecznie! Zatem kto pierwszy ułoży ustalony wcześniej kolor, ten wygrywa. Zwykle mąż, ale ostatnio też się wyrabiam.

  

3. I ty możesz zostać testerem!
Kulinarnym. Przygotowywanie dziwnych, innych, nieznanych wcześniej potraw to jest to, co lubię! Kuchnia to miejsce, gdzie mogę się wyżyć i pozbyć wszelkich negatywnych emocji z całego tygodnia… Zadania testera-męża: towarzyszyć w procesie produkcji i dbać o jego właściwy przebieg; zdobywać wiedzę na temat konieczności dodania danego składnika; czuwać nad procesem obróbki termicznej. I od czasu do czasu pocałować.


4. Pokerowa twarz.
Szachy, scrabble, kości – wszystkie te gry wciągają nas bez reszty. Dwie pierwsze to trening dla naszych mózgownic. I możliwość dogryzania sobie, takiego z miłości oczywiście! Trzecia jest dla rozluźnienia. Kiedy składamy plansze, okazuje się, że popołudnie minęło jak z bicza strzelił, a w domu nic nie zrobione! Pranie nie rozwieszone, naczynia niepozmywane, śmieci niewyrzucone! Och, no trudno, to się zrobi jutro…

5. Nocny maraton.
Filmowy: 2-3 filmy, tona popcornu i jedziemy z koksem! Jak już lecą napisy końcowe ostatniego seansu, wyłączamy TV i odliczamy od 10 do 1. Zasypiamy na 9 lub 8, w zależności od atrakcyjności wybranego repertuaru. W niedzielę wstajemy późno, olewamy wszystkie obowiązki domowe i powracamy do realizacji powyższych pięciu punktów.
Pogaduchowy: rozmawiamy przez cały wieczór, poruszając milion tematów. Po 2-3 godzinach żaden nie kończy się konkluzją, żaden nie jest wyczerpany, za to my – bardzo! Odliczamy od 10 do 1, zasypiamy na 8 lub 7, w zależności od atrakcyjności omawianych wątków. W niedzielę wstajemy późno, olewamy obowiązki domowe i powracamy do realizacji powyższych pięciu punktów.

 Nie pytajcie, jak wygląda poniedziałek… 🙂

Nowy projekt blogowy

Ostatnio pewna sytuacja natchnęła mnie do stworzenia nowego projektu blogowego. Kilka dni temu tradycyjnie wróciłam z zakupów z kilkoma nowymi książkami. Dobrze wiem, że moja biblioteczka jest niewielkich rozmiarów i na razie musi tak zostać, ale ja po prostu nie potrafię się powstrzymać! Zwłaszcza, gdy trafiam na wyjątkowe okazje, wyprzedaże, lub po prostu ciekawe tytuły. No i cóż, na nowe książki miejsca na półkach brak. Ulubione lektury zalegające na swoich miejscach nie chcą się skurczyć. Dlatego wraz z nadejściem 2016 roku postanowiłam uruchomić projekt o nazwie “Przekaz książkowy”. Może nie wiecie, ale uwielbiam dzielić się tym, co mam. Połączę zatem przyjemne z pożytecznym, udostępniając Wam moją biblioteczkę. 
Muszę tutaj zaznaczyć, że książki, którymi będę Wam przesyłać, nie będą całkiem nowe. Będą stosunkowo niedawno zakupione, ale… będą zawierać cząstkę mnie – bo każdą z nich przeczytam, zanim poślę ją dalej w świat. Nie martwcie się jednak, nie mówię tu o plamach po kawie! Mam raczej na myśli kawałek mojego serca 🙂
Projekt chciałabym realizować przynajmniej raz w miesiącu. O każdej nowej edycji będę informować Was w osobnym poście – podając tytuł i opis książki, oraz zamieszczając zasady uczestnictwa i ostateczny termin wysyłania zgłoszeń.
Jak Wam się podoba taka akcja? Chcielibyście wziąć w niej udział? A może coś byście w niej zmienili? Podzielcie się koniecznie w komentarzach – bardzo zależy mi na Waszej opinii!

Czytaj Dalej