książki | książki dla dzieci

Biblioteczka przedszkolaka – “Wierszyki dwulatka”

Przez na 21 grudnia 2015
Od kilku lat szczególnym zainteresowaniem darzę książki dla dzieci. Jest to związane między innymi z moją pracą, ale to nie jedyny powód. Lektury dla najmłodszych czytelników, zwłaszcza te o wartościowej treści i pięknych ilustracjach, po prostu cieszą moje oko i serce. To takie moje małe hobby i tęsknota. Tęsknota za wydaniem własnego tomiku wierszy dla dzieci. Być może kiedyś się uda, a dopóki to nie nastąpi, z przyjemnością zaglądam do działu literatury dziecięcej. 
Ostatnio wpadła mi w ręce seria Biblioteczka przedszkolaka od wydawnictwa Olesiejuk. Książki z tej serii są przeróżne, podzielone tematycznie i wiekowo. Znajdziemy tu wiersze znanych autorów, takich jak Wanda Chotomska czy Julian Tuwim. Są również prace zbiorowe oraz książki poszczególnych współczesnych autorów. Wśród nich – “Wierszyki dwulatka”, które napisała Ala Hanna Murgrabia. Co ciekawe, autorka również sama zilustrowała tę książkę.


“Wierszyki dwulatka” to proste, dźwięczne i niedługie utwory o przeróżnej tematyce. Takiej, która faktycznie może zaciekawić dwuletnie dziecko. Mamy tu łąkę, plac zabaw, pociąg, zwierzęta, a nawet misia, który kocha czytać książki. Autorka prezentuje dzieciom świat, który je otacza, posługując się nie tylko rymem, ale również pięknymi kolorowymi ilustracjami. Robi to w sposób bardzo zrównoważony – dopasowany do wieku malucha. To właśnie podoba mi się w tej książce. Autorka wzięła pod uwagę, że dwulatek często jeszcze nie potrafi skupić się na dłuższym tekście, chętnie zaś wysłucha krótkiej treści, z przyjemnością przewracając kolejne strony w poszukiwaniu ciekawych obrazków.
Wiersze, które znajdują się w tym tomiku, są bardzo proste i zgrabne. Rymy, którymi posługuje się autorka, łatwo zapadają w pamięć. W książce znajdziemy również wiele wyrazów dźwiękonaśladowczych, które przyciągają uwagę dziecka i zachęcają do słuchania. Część utworów dotyczy codziennego życia każdego malucha (np. wyprawa na plac zabaw), inne opowiadają o przyrodzie, a jeszcze inne są w sam raz na dobranoc. Autorka podaje dziecku odrobinę wiedzy w bardzo przystępny sposób, pobudza wyobraźnię oraz ciekawość świata. A wszystko to opakowane jest w ładną, twardą okładkę wypełnioną gąbką. Jak wszystkie książki z serii Biblioteczka przedszkolaka.
Na pewno warto sięgnąć po “Wiersze dwulatka”, jeśli szukacie prostej i przyjemnej lektury na wspólne czytanie z dzieckiem. Ala Hanna Murgrabia jest również autorką książki “Wierszyki trzylatka” z tej samej serii wydawniczej. Gorąco polecam!

Czytaj Dalej

Non classé

Liebster Award. 11 informacji o mnie.

Przez na 18 grudnia 2015
liebster blog award

Wczoraj otrzymałam nominację do Liebster Blog Award od autorki bloga Sarkazm przy kawie. Bardzo dziękuję! To było dla mnie nie tylko duże zaskoczenie, ale również niezła zagwozdka! Do tej pory rzadko uczestniczyłam w tego typu zabawach. No ale cóż, nie mogę nie podjąć tego wyzwania, bo pytania są bardzo kreatywne i aż się proszą o odpowiedź. Zatem dzielę z Wami cennymi informacjami na mój temat, tylko korzystajcie z tej wiedzy rozsądnie 🙂


1. Trzy rzeczy, które wzięłabyś w kosmos, gdyby chcieli cię porwać kosmici i dali pięć minut na spakowanie się. 

Dobry kryminał, żeby mi się nie nudziło podczas lotu. Wygodne buty. I koniecznie aparat fotograficzny, inaczej nikt by nie uwierzył. 

2. Pomidorowa czy ogórkowa?

Najważniejsze, żeby była zabielana! 

3. Na jakim kontynencie poza Europą chciałabyś mieszkać?

Australia. 

4. A gdyby zakazano prowadzenia blogów? Co wtedy?

Mąż kupiłby sobie zatyczki do uszu… 

5. Książka, której nigdy nie przeczytasz. 

Audiobook… i może jeszcze… moja autobiografia 🙂 

6. Najnudniejszy film obejrzany w życiu.

“Zniewolony”. Zupełnie nie spełnił moich oczekiwań.

7. Ulubiony kabaret. 

“Limo”. 

8. Miejsce na wymarzone wakacje.

Domek nad oceanem, nieopodal wielki las, pachnący świeżością. Niewydeptane ścieżki, nieznane miejsca. Tłumu turystów nie przewiduję. Stawiam raczej na bliskie kontakty. Z naturą i z mężem. 


9. Do jakiej epoki cofnęłabyś się w czasie?

Do epoki romantyzmu cofnąć bym się chciała, 
bo tak bliskie są mi przeto czucie oraz wiara.
Nie potrzebne mi jest szkiełko albo bystre oko!
Sercem patrzę za horyzont, mędrca (męża) mam u boku!

10. Z którym z celebrytów chciałabyś zjeść kolację? 

Z Małgorzatą Rozenek. Czułabym się tak… higienicznie. 

11. O co byś go zapytała?

Jak pozbyć się kamienia z żelazka i 5 ciekawych sposobów na składanie serwetek.
Mam nadzieję, że teraz macie nieco większe pojęcie o mojej skromnej osobie. Jeśli dręczą Was jakieś dodatkowe pytania, możecie je zamieścić w komentarzach 🙂 Obiecuję, że odpowiem! Tymczasem puszczam zabawę dalej w świat, nominując kolejnych siedem blogerek, a są nimi:

1. Weronika z Blowerka.pl
3. Kasia z Glowlifestyle.pl
4. Basia z LalkaBarbi.com
5. Magdalena z 5fiveoblog.blogspot.com
6. Monika z Mojasztukoteka.pl
7. Justyna z Justekmakemesmile.pl

Jeśli chodzi o listę pytań… Ha! Udało się, choć przyznam, że to wcale nie łatwe zadanie! Najtrudniej było ograniczyć się do ustalonej liczby pytań, bo z natury jestem bardzo ciekawska… Mój mąż coś wie na ten temat. A ponieważ jest osobą o dużej wiedzy technicznej, geograficznej i historycznej, to nie ma dnia, żebym go nie zamęczyła pytaniami. Dla Was jednak mam przygotowaną obiecaną jedenastkę:  

1. Jakie zwierzę w Tobie drzemie?
2. Opisz siebie za pomocą 3 przymiotników.
3. Potrawa, której w dzieciństwie nie znosiłaś.
4. Schabowy czy mielony?
5. Gdyby Internet przestał istnieć, to…
6. Najzabawniejsza sytuacja w szkole/na studiach.
7. Uśmiechasz się, gdy…
8. Wpadasz we wściekłość, gdy…
9. Cecha, której nie znosisz u innych.
10. Najdziwniejsza książka, jaką przeczytałaś.
11. Czy istnieje coś, co mogłoby zastąpić Ci blogowanie?

Mam nadzieję, że podejmiecie wyzwanie i udzielicie odpowiedzi na powyższe pytania! Jestem niezmiernie ciekawa! Klawiatury, myszki w dłonie, chwila skupienia, refleksji i… do dzieła. Uchylcie rąbka tajemnicy. Czas na realizację nieograniczony, oczywiście w granicach rozsądku 🙂

Czytaj Dalej

Non classé

5 sposobów na weekend w domu bez nudy + nowy projekt blogowy

Przez na 14 grudnia 2015

 

Weekend w domu bez nudy

Ostatnio spędziliśmy z mężem weekend w domu. Kontakt ze świeżym powietrzem ograniczał się do wpuszczania go przez otwarte okno. Żadnego spaceru, zakupów, czy choćby podróży do śmietnika i z powrotem. Powiało nudą, co? Nic bardziej mylnego! Weekend spędzony w domowym zaciszu wcale nie musi być nużący, drętwy i bez życia. I dziś postaram się Wam to udowodnić!

 1. Wygłupy w pościeli.
To najprzyjemniejsza i najzabawniejsza forma powitania dnia. Chodzi oczywiście o bitwę na łaskotki. Ja mam nad swoją drugą połówką sporą przewagę, pomimo że jestem słabsza fizycznie. Nie muszę specjalnie zastanawiać się, gdzie “zaatakować”. Mąż jest jedną wielką chodzącą wrażliwością, łaskocze go dosłownie wszystko i wszędzie. Ze mną jest inaczej. Trzeba się namęczyć, żebym zaczęła chichotać. Uwierzcie mi, lata praktyki. Taka bitwa nigdy nie ma z góry przewidzianego zakończenia. Jest za to świetną okazję na wstanie z łóżka prawą nogą, w świetnym nastroju.

2. My dwoje i Rubik.
Ale nie ten Rubik, o którym myślicie. Od niedawna rywalizujemy w układaniu popularnej kostki Rubika. A tak właściwie, na chwilę obecną – jednej ścianki, bo nie potrafimy jeszcze ułożyć całej kostki. Musielibyśmy poświęcić na to parę ładnych godzin, a przecież weekend nie trwa wiecznie! Zatem kto pierwszy ułoży ustalony wcześniej kolor, ten wygrywa. Zwykle mąż, ale ostatnio też się wyrabiam.

  

3. I ty możesz zostać testerem!
Kulinarnym. Przygotowywanie dziwnych, innych, nieznanych wcześniej potraw to jest to, co lubię! Kuchnia to miejsce, gdzie mogę się wyżyć i pozbyć wszelkich negatywnych emocji z całego tygodnia… Zadania testera-męża: towarzyszyć w procesie produkcji i dbać o jego właściwy przebieg; zdobywać wiedzę na temat konieczności dodania danego składnika; czuwać nad procesem obróbki termicznej. I od czasu do czasu pocałować.


4. Pokerowa twarz.
Szachy, scrabble, kości – wszystkie te gry wciągają nas bez reszty. Dwie pierwsze to trening dla naszych mózgownic. I możliwość dogryzania sobie, takiego z miłości oczywiście! Trzecia jest dla rozluźnienia. Kiedy składamy plansze, okazuje się, że popołudnie minęło jak z bicza strzelił, a w domu nic nie zrobione! Pranie nie rozwieszone, naczynia niepozmywane, śmieci niewyrzucone! Och, no trudno, to się zrobi jutro…

5. Nocny maraton.
Filmowy: 2-3 filmy, tona popcornu i jedziemy z koksem! Jak już lecą napisy końcowe ostatniego seansu, wyłączamy TV i odliczamy od 10 do 1. Zasypiamy na 9 lub 8, w zależności od atrakcyjności wybranego repertuaru. W niedzielę wstajemy późno, olewamy wszystkie obowiązki domowe i powracamy do realizacji powyższych pięciu punktów.
Pogaduchowy: rozmawiamy przez cały wieczór, poruszając milion tematów. Po 2-3 godzinach żaden nie kończy się konkluzją, żaden nie jest wyczerpany, za to my – bardzo! Odliczamy od 10 do 1, zasypiamy na 8 lub 7, w zależności od atrakcyjności omawianych wątków. W niedzielę wstajemy późno, olewamy obowiązki domowe i powracamy do realizacji powyższych pięciu punktów.

 Nie pytajcie, jak wygląda poniedziałek… 🙂

Nowy projekt blogowy

Ostatnio pewna sytuacja natchnęła mnie do stworzenia nowego projektu blogowego. Kilka dni temu tradycyjnie wróciłam z zakupów z kilkoma nowymi książkami. Dobrze wiem, że moja biblioteczka jest niewielkich rozmiarów i na razie musi tak zostać, ale ja po prostu nie potrafię się powstrzymać! Zwłaszcza, gdy trafiam na wyjątkowe okazje, wyprzedaże, lub po prostu ciekawe tytuły. No i cóż, na nowe książki miejsca na półkach brak. Ulubione lektury zalegające na swoich miejscach nie chcą się skurczyć. Dlatego wraz z nadejściem 2016 roku postanowiłam uruchomić projekt o nazwie “Przekaz książkowy”. Może nie wiecie, ale uwielbiam dzielić się tym, co mam. Połączę zatem przyjemne z pożytecznym, udostępniając Wam moją biblioteczkę. 
Muszę tutaj zaznaczyć, że książki, którymi będę Wam przesyłać, nie będą całkiem nowe. Będą stosunkowo niedawno zakupione, ale… będą zawierać cząstkę mnie – bo każdą z nich przeczytam, zanim poślę ją dalej w świat. Nie martwcie się jednak, nie mówię tu o plamach po kawie! Mam raczej na myśli kawałek mojego serca 🙂
Projekt chciałabym realizować przynajmniej raz w miesiącu. O każdej nowej edycji będę informować Was w osobnym poście – podając tytuł i opis książki, oraz zamieszczając zasady uczestnictwa i ostateczny termin wysyłania zgłoszeń.
Jak Wam się podoba taka akcja? Chcielibyście wziąć w niej udział? A może coś byście w niej zmienili? Podzielcie się koniecznie w komentarzach – bardzo zależy mi na Waszej opinii!

Czytaj Dalej

Non classé

10 zabaw rozwijających pamięć i spostrzegawczość u dziecka

Przez na 10 grudnia 2015
zabawy na pamięć i spostrzegawczość
Gry i zabawy edukacyjne to najpopularniejszy sposób rozwijania u dziecka takich umiejętności, jak pamięć i koncentracja, spostrzegawczość, refleks, logiczne myślenie, wyobraźnia, percepcja wzrokowa i ruchowa. Na rynku można znaleźć mnóstwo gier planszowych, które wspomagają rozwój w ciekawy i niebanalny sposób. Jednak nie zawsze mamy możliwość ich zakupu. Dlatego dzisiaj opiszę 10 zabaw, które można zorganizować w domu, bez ponoszenia jakichkolwiek kosztów.
1. Żywy posąg
Zabawa jest bardzo prosta i zabawna zarazem, dzięki czemu nie trzeba specjalnie zachęcać dziecka do wzięcia udziału. Przybieramy wymyśloną przez siebie pozę. Można ręce położyć na biodrach, i jedną nogę podnieść w górę. Albo zrobić szpagat i położyć dłonie na głowie. Pełna dowolność! Tę postawę dziecko ma za zadanie zapamiętać, patrząc przez określony czas. Potem odwraca się tyłem, a my w tym czasie zmieniamy kilka elementów w przybranej pozie. Na odpowiedni sygnał dziecko odwraca się i stara się zauważyć te zmiany. Jeśli się uda, to czas na trudniejszą pozę!

2. Obrazkowa wyliczanka
Spośród ilustrowanych książek stojących na półce wybieramy jedną. Szukamy ilustracji, która zawiera dość sporo elementów. Gdy już znajdziemy odpowiednią, razem z dzieckiem patrzymy na obrazek przez 30 sekund, a potem kolejno wymieniamy wszystkie dostrzeżone elementy przez minutę. Najpierw dziecko, potem my. Jeśli mamy pod opieką kilkoro dzieci możemy zrobić konkurs i za każdą zauważoną rzecz stawiać punkt.

3. Ciepło – zimno
Na pewno sami dobrze pamiętacie tę zabawę! Wybrany wspólnie z dzieckiem przedmiot chowamy w dowolnym miejscu. Na parapecie, pod stołem, w szafie albo w bucie – ważne, by jakaś jego część wystawała. Dla starszych dzieci wybieramy mniejszą rzecz i chowamy tak, aby nie było jej widać. Teraz cała zabawa polega na tym, by dziecko odnalazło schowany przedmiot, słuchając przy tym naszych komend. “Ciepło” jeśli jest blisko danej rzeczy i “zimno” jeśli jest daleko. Do zabawy włączajmy również słowa bliskoznaczne, takie jak: mróz, chłodno, cieplej, gorąco, upał, parzy itp. Kiedy dziecko odnajdzie przedmiot, nie zapominajmy o gorących brawach!

4. Puzzle
Możemy układać z dzieckiem gotowe puzzle, ale warto też wspólnie przygotować własny zestaw. Samo tworzenie przyniesie mnóstwo radości. Z kolorowego papieru wycinamy kilka par identycznych przedmiotów (zegar, piłka, domek, lalka). Jeden przedmiot pozostawiamy w całości, a drugi rozcinamy na części – zadaniem dziecka jest złożenie go.

5. Literkowy obrazek
Wybieramy kilka obrazków z dużą ilością elementów. Najlepiej, by różniły się one tematyką. Jeden niech przedstawia np. park, inny plażę, a jeszcze inny – sklep albo restaurację. Wspólnie z dzieckiem wymieniamy elementy z obrazków, rozpoczynające się na wylosowaną wcześniej literę alfabetu. Wygrywa ten, kto wskaże więcej elementów!

6. Czego brakuje?
Na stole układamy różne przedmioty. Prosimy dziecko, by je nazwało. Następnie prosimy, aby wymieniło ich nazwy z zamkniętymi oczami. Jeśli robi to bezbłędnie, prosimy aby na chwilę opuściło pokój. My w tym czasie chowamy jakiś przedmiot. Po powrocie dziecko ma za zadanie wskazać, którego przedmiotu brakuje.

7. Geometryczne pary

Z kolorowego papieru wycinamy dużą ilość par figur geometrycznych: kół, półkoli, kwadratów, trójkątów, prostokątów. Figury mogą się powtarzać, byle były w innym kolorze i rozmiarze. Przygotowane kartoniki rozsypujemy na stole. Po słowie “start” zadaniem każdego zawodnika jest odnalezienie jak największej ilości par. Gra kończy się, gdy wszystkie kartoniki znikną ze stołu. Wygrywa ten, kto zdobył ich najwięcej!

8. Alfabet za oknem 

Podziwiając wspólnie z dzieckiem widoki za oknem, też można poćwiczyć spostrzegawczość. Poproś dziecko, by wymieniło wszystkie elementy, które dostrzega, rozpoczynające się na literę K, P, albo C. Można przerobić cały alfabet, albo tylko kilka liter – pełna dowolność.

9. Figury geometryczne w domu 

Dom to miejsce, które pełne jest różnych kształtów. Prostokątne okna, obrazy lub telewizor. Okrągły zegar, patelnia i drzwiczki od pralki. Zachęć dziecko, by odszukało w domu przedmioty o danym kształcie. Podaj mu kilka przykładów, a na pewno znajdzie ich całe mnóstwo. A ile przy tym zabawy!

10. Makaronowe sortowanie

Na pewno posiadasz w domu różne rodzaje makaronu – świderki, wstążki, penne. To dobrze się składa! Z każdego rodzaju wysypujemy garść na stół. Dokładnie je mieszamy. Na stole stawiamy też kilka różnych miseczek – tyle, ile rodzajów makaronu wybraliśmy. Następnie bierzemy klepsydrę, minutnik lub stoper. Zadaniem dziecka jest posortowanie makaronów, tak by każdy rodzaj trafił do osobnego naczynia w wyznaczonym przez nas czasie!

Warto wybierać zabawy, które nie tylko sprawią dziecku wiele radości, ale także pomogą mu się rozwijać i nabywać nowych umiejętności. Poprzez zabawę rodzic może także bliżej poznać swoje dziecko i ocenić, co wychodzi mu lepiej, co gorzej, jakie maluch posiada talenty. Jak Wy bawicie się w swoim rodzinnym gronie? Macie swoje ulubione zabawy? Koniecznie podzielcie się w komentarzach!

Czytaj Dalej

Non classé

Checkup – grudzień 2015

Przez na 8 grudnia 2015
Grudzień to miesiąc, w którym zazwyczaj dużo się dzieje. Galerie handlowe przyciągają ludzi niczym wielkie magnesy. Szał zakupów! W wielu domach trwają porządki i intensywne przygotowania do świąt. A ja? Nie obchodzę świąt, zatem mam mnóstwo czasu, by spędzić miłe chwile z mężem, zrobić coś szalonego, nadrobić książkowe zaległości, zadbać o swoją sylwetkę i … poszperać w sieci w poszukiwaniu ciekawostek i inspiracji! I chciałabym się z Wami podzielić tym, co znalazłam.

rzut oka na grudzień

I tak trafiłam na bloga Justekmakemesmile, gdzie Justyna po raz kolejny odpowiada na pytania złożone wyszukiwarce, które skierowały pytających właśnie do niej, na blog! Autorka przedstawia temat bardzo zręcznie, w nietuzinkowy, pełen humoru sposób. Koniecznie tam zajrzyjcie – śmiech to zdrowie! Skoro mowa o relaksie i dobrym humorze, to Monika z MojejSztukoteki serwuje nam tytuły seriali, które warto obejrzeć w grudniu. Warto przejrzeć tę listę i wybrać coś dla siebie, by w tym całym grudniowym szaleństwie całkiem nie stracić głowy!
Warto zajrzeć na stronę Kameralnej, gdzie można się dowiedzieć, jak żyć bardziej ekologicznie. Wydawałoby się, że to temat zupełnie niezwiązany z grudniem… a jednak! Dorota porusza między innymi temat wyrzucania żywności i przydatności listy zakupów – to może się przydać! Jest tu również mowa o zakręcaniu kranu z wodą – warto sobie wyrobić ten nawyk nie tylko podczas korzystania z prysznica, ale również przy zmywaniu naczyń w zlewie. A zmywania w grudniu będzie na pewno sporo! Warto również wziąć udział w drugiej już edycji Fotograficznego Kalendarza Adwentowego, który Kameralna organizuje!
Wszyscy, dla których zima to czas zadbania o siebie, powinni zajrzeć do Kasi na GlowLifestyle. Można tam znaleźć między innymi pomysł na zdrowe i smaczne śniadanie. Śniadanie to przecież najważniejszy posiłek w ciągu dnia i źródło ogromnych pokładów energii. Zima potrafi być nużąca, chyba że trafia się na takie przepisy, jak ten u Kasi!
Harry Lee natomiast rozważa, czy w dobie elektroniki warto kupować zwykłe książki, czy lepszy jest papier czy e-papier Warto przeczytać, jakie zdanie ma autor i osoby komentujące, a także podzielić się swoimi odczuciami. Jeśli uznacie, że jesteście zwolennikami książek w formie papierowej, to już Was kocham! 🙂 Pozostając w tej tematyce, Kasia z bloga BookandBabies stworzyła listę wartościowych książek dla dzieci w wieku 10-12 i 12-14 lat. Może zamiast gry komputerowej, lepiej podarować młodemu człowiekowi coś wspomagającego rozwój i wyobraźnię?
Dla tych, którzy obchodzą święta, na pewno ciekawe będą spostrzeżenia Introwertyczki dotyczące przedświątecznych porządków w mediach społecznościowych. Daria, autorka bloga, pokazuje na własnym przykładzie, co warto zaktualizować lub zmienić w swoich profilach. Może warto i tam posprzątać, gdy już robimy generalne porządki? Można tu skorzystać z przepięknych grudniowych tapet na facebooka, które udostępnia Bastalena z bloga Owsianka i Kawa
Ada z Blogabella stworzyła ciekawy przegląd miejsc w sieci idealnych na świąteczne zakupy. Sklepy podzielone są według kategorii, zgodnie z przeznaczeniem prezentów. No, to propozycje sklepów mamy już za sobą… jeśli macie już pomysł na prezent, przed zakupem warto upewnić się, że to dobry wybór i skonfrontować go z antyporadnikiem prezentowym, który na blogu Rosaline umieściła Sylwia.
Pragnę również poinformować, że na Krzywej Prostej udzieliłam wpisu gościnnego dotyczącego pobytu w Calgary. Bardzo dziękuję Asi, że mogłam opisać swoje najpiękniejsze miejsce, a was serdecznie zapraszam do czytania 🙂

A na sam koniec chcę podzielić się z Wami spotem reklamowym, który udostępnił na youtube hiszpański totalizator sportowy z okazji świątecznej loterii. Spot zrobił na mnie duże wrażenie i nawet wzruszył! A muszę się przyznać, że raczej nie wylewam łez podczas oglądania filmów. Zwykle robi to mój mąż 🙂 Rzadko spotykam takie reklamy, które na długo pozostają w mojej pamięci.

Czytaj Dalej

Non classé

Vademecum pasażera komunikacji miejskiej

Przez na 6 grudnia 2015
Poruszając się po mieście środkami transportu publicznego, należy pamiętać o odpowiednim zachowaniu. Niestety, niektórzy nie mają zielonego pojęcia, czym jest odpowiednie zachowanie, albo zwyczajnie ma to gdzieś. A szkoda, bo to od samych pasażerów zależy komfort podróży.

Każdego dnia spędzam minimum 68 minut w tramwaju i 54 minuty w autobusie. Choroba lokomocyjna nie pozwala mi na czytanie książek i surfowanie po sieci za pomocą smartfona. Mogę za to dyskretnie obserwować resztę pasażerów. Zachowania innych czasem są przyczyną mojego uśmiechu, jednak ostatnio coraz częściej –  zdenerwowania i zdegustowania. Postanowiłam podzielić się swoimi obserwacjami i przedstawić je w trochę przewrotny sposób. I tak powstało…
vademecum pasażera komunikacji miejskiej

1. Wpychaj się do pojazdu jako pierwszy, by jak najszybciej zająć miejsce siedzące.
Żadnego przepuszczania kobiet czy osób starszych. Przecież mówi się, że po trupach do celu. 
2. Wygodnie rozsiadaj się na siedzeniu, a najlepiej na dwóch. Na miejscu obok połóż torbę z zakupami albo plecak.
Najlepiej od razu zadbać o to, by nikt nie naruszył twojej przestrzeni osobistej. Nigdy nie wiadomo, kto zająłby miejsce obok. W końcu płacisz za bilet, to wymagasz, prawda?
 
3. Rozmawiając przez telefon pamiętaj, by zwracać się do rozmówcy podniesionym głosem.
To przecież oczywiste, że kiedy ledwo słyszysz rozmówcę, to on na pewno źle słyszy ciebie.  Poza tym warto się od czasu do czasu podzielić ze światem czymś ciekawym. Na przykład istnieniem wierteł… “widłowych”… ?!
 
4. Kiedy ziewasz, kichasz lub kaszlesz, nigdy nie zasłaniaj ust. 
Niektórzy lubią liczyć barany, inni zęby w ustach ziewających współpasażerów. 
5. Jeśli podróż ci się dłuży, podłub w nosie albo poobgryzaj paznokcie. 
Czas szybciej zleci, a ty będziesz miał już za sobą część codziennych zabiegów pielęgnacyjnych.
6. Jeżeli zajmujesz miejsce stojące, nie zdejmuj plecaka, żeby móc szturchać nim pasażerów znajdujących się w pobliżu.
W dzisiejszych czasach ludzie ciągle chodzą spięci. Warto urozmaicić im podróż relaksującym, rozluźniającym masażem.
 
7. Nie pozwól się ograniczać. Jeśli masz ochotę na piwko, nic nie stoi na przeszkodzie, by je otworzyć i ugasić pragnienie. 
Piwo lepiej gasi pragnienie, niż woda, a oprócz tego roznosi po całym autobusie przepiękny, aromatyczny zapach, który wszyscy uwielbiają.  
 
 8. Nie ustępuj miejsca osobom potrzebującym. 
Nie po to pchałeś jak głupi do środka, żeby teraz spędzić resztę podróży na stojąco.

Jeśli z żadną z powyższych zasad się nie utożsamiasz, to najpewniej masz w małym palcu prawdziwy savoir-vivre i podróżowanie z Tobą to sama przyjemność. Takich osób spotykam w autobusach i tramwajach ciągle dosyć sporo, ale też coraz więcej zauważam złośliwości i braku zrozumienia wśród współpasażerów. A czy Wy podróżujecie komunikacją miejską? Jakie są Wasze obserwacje? Koniecznie napiszcie o tym w komentarzach!

Czytaj Dalej

książki

Kilka książek, które polecam na zimowe wieczory

Przez na 3 grudnia 2015
Zimowe wieczory wcale nie muszą być nudne i ponure. Przekonałam się o tym już nie raz! W przeciągu paru chwil mogę przenieść się z mroźnego, wietrznego i mało ekscytującego mnie świata w zupełnie inne miejsce. Mogę wybrać się na poszukiwania tajemniczego skarbu, ruszyć w pościg za mordercą, lub, jeśli wolę, poznać historię dwojga ludzi, których losy odmieniają się przez zupełnie przypadkowe spotkanie. Nowy, nieznany świat zawsze stoi dla mnie otworem – wystarczy, że po niego sięgnę. Wystarczy otworzyć… książkę!

książki na zimę

Książki pochłaniam przez cały rok, niezależnie od pory roku, ale jesień i zima to szczególny okres. Pogoda nie zachęca do wychodzenia z domu, a za to wzmaga u mnie apetyt na dobrą lekturę. Zaopatruję się więc w okolicznych księgarniach i bibliotekach, a potem zamykam się w swoim książkowym świecie, Dziś podzielę się z Wami tytułami, które ostatnio wpadły mi w ręce i nie żałuję, że tak się stało. Polubiłam je już od pierwszych stron i przyjemnie mi się je czytało.

 1. “Tornado” Sandra Brown
Ciekawa powieść z kategorii thrillerów/kryminałów. Przeplatają się w niej dwa wątki – romantyczny i sensacyjny. Napisana dość prostym językiem, ale za to bardzo wciągająca, od pierwszej do ostatniej strony. Książkę po prostu pochłonęłam! Główna bohaterka, Bellamy, mimo że trochę przerysowana i zbyt idealna, szczerze mówiąc nawet przypadła mi do gustu. Dobrze wykreowana jest również reszta postaci. Na szczególne wyróżnienie zasługuje zabawny staruszek Gall. Fabuła jest bardzo ciekawa – dotyczy tajemniczych okoliczności śmierci Susan, młodszej siostry Bellamy. Główna bohaterka musi stanąć twarzą w twarz  z przeszłością i rozwikłać zagadkę. Na drodze spotyka ją wiele trudności, w tym Dent, były chłopak Susan, który był pierwszym podejrzanym w sprawie o zabójstwo sprzed lat. “Tornado” to książka, od której trudno się oderwać, następuje w niej kilka zwrotów akcji, a samo zakończenie być może nie jest szokujące, ale prezentuje się całkiem nieźle na tle całości.

2. “Ja zabijam” Giorgio Faletti
Tym razem dosyć mroczny, ale moim zdaniem bardzo udany thriller psychologiczny. Książka liczy ponad 600 stron i szkoda, że tylko tyle. Mamy tu do czynienia z seryjnym mordercą, który przed każdym zabójstwem telefonuje do stacji radiowej i wypowiada tytułowe słowa. Fabuła jest sprytnie zaplanowana, autor stopniuje rozwój akcji. Po nieco nudnawym początku nagle wpadamy w wir wydarzeń i dalsza część książki trzyma nas w ciągłym napięciu. Z każdą kolejną zbrodnią pojawia się coraz więcej znaków zapytania i nowe tropy, co niekoniecznie przybliża nas do rozwiązania zagadki. Autor naprawdę się postarał – świetnie skonstruowany kryminał, przerażająca i wciągająca fabuła, dobrze skonstruowany profil psychologiczny zabójcy. Na uwagę zasługuje również postać komisarza, który oprócz ścigania zabójcy, boryka się także z własnymi problemami. Kawał porządnej książki, jednym słowem.

3. “Julia” Anne Fortier
Czas na literaturę piękną. Nie sięgam po tego typu książki tak często, jak po kryminały. Jednak cieszę się, że ta powieść trafiła w moje ręce. Jest to krzyżówka thrilleru historycznego i romansu. Młoda Amerykanka Julia dowiaduje się, że jest krewną innej, średniowiecznej Julii, pierwowzoru bohaterki Szekspira. Na dodatek w Sienie czeka na nią tajemniczy spadek po matce – notatki, plik listów i egzemplarz “Romea i Julii”. Podczas wizyty we Włoszech dziewczyna rusza śladami rodzinnej historii, a kiedy staje w obliczu niebezpieczeństwa, pomaga jej siostra bliźniaczka oraz ktoś jeszcze… Romeo rzecz jasna! Powieść napisana jest prostym językiem, a fabuła jest właściwie dość przewidywalna. Jest to jednak zgrabna, wciągająca i zabawna historia, w którą wplecione są również wydarzenia z przeszłości. Momentami zaskakująca, momentami wzruszająca, a na pewno ma w sobie coś magicznego, przez co wciąga nas od pierwszej do ostatniej strony. Jeśli ktoś szuka czegoś lekkiego i przyjemnego, to polecam ten tytuł.

książki na zimowe wieczory

4. “Raj” Liza Marklund
Szwedzki kryminał, który wpadł w moje ręce w wydaniu kolekcjonerskim (Czarna Seria). Ponieważ “Millenium” Stiega Larssona podbiło moje serce, postanowiłam poznać innego skandynawskiego autora, a w tym wypadku – autorkę. Nie bardzo wiedziałam, czego się spodziewać, bo to pierwsza książka Lizy Marklund, z jaką miałam do czynienia. Dosyć szybko okazało się, że trafiłam pod dobry adres. “Raj” to druga część cyklu powieści o Annice Bengtzon, młodej dziennikarce sztokholmskiego tabloidu. To, że jest druga, w niczym nie przeszkadza, bo toczy się tu zupełnie nowa historia, a przeszłość głównej bohaterki odkrywają przed nami kolejne przeczytane strony. Fabuła jest ciekawa, bo dotyczy osobistych problemów głównej bohaterki oraz splotu wydarzeń, których dziewczyna staje się częścią. Według mnie autorka mogła odrobinę bardziej skupić się na głównym wątku, zamiast na komplikacjach życiowych Anniki. Choć z drugiej strony dają one możliwość lepszego poznania bohaterki i wpisują się w ponury klimat całej historii. Generalnie powieść jest bardzo dobrze napisana, przedstawiony w niej świat  jest opisany z niezwykłą starannością, a całość trzyma w napięciu do ostatnich stron. Zaskakuje również wątek miłosny, swoim dość osobliwym zakończeniem. Mnie autorka zaskoczyła niezwykłym realizmem. Osobom szukającym niebanalnych kryminałów z tłem społeczno-obyczajowym, bardzo polecam “Raj”!

5. “Millenium” Stieg Larsson
Tej trylogii chyba nie muszę reklamować… Jeśli ktoś jeszcze o niej nie słyszał, to gorąco zachęcam, by nie tracił czasu na zapoznawanie się z opisem, tylko zabrał się za czytanie! Po mistrzowsku napisany kryminał, którego główni bohaterowie to dziennikarz i wydawca Michael Blomkvist oraz Lisbeth Salander – młoda, intrygująca researcherka o silnie zarysowanej osobowości, doświadczona przez życie. O geniuszu autora świadczy świetnie zaplanowana fabuła, starannie wykreowane postaci i unikalny klimat całej trylogii. Przerażająca, mroczna i niezwykle wciągająca historia, z którą warto się zapoznać. Trylogia Larssona znajduje się na końcu tej listy tylko dlatego, że czytałam ją dużo wcześniej (i to kilka razy). Jednak nie mogłam o niej nie wspomnieć przy okazji tego wpisu!

A jakie są Wasze propozycje na zimowe wieczory? Jakie książki, które wpadły Wam ostatnio w ręce, możecie śmiało polecić? Podzielcie się koniecznie w komentarzach.

Czytaj Dalej